poniedziałek, 22 kwietnia 2013

kurczak po Piotrusiowemu

Dziś mały przepis 

 nie lubie smażenie na tłuszczu i staram się go unikać
spróbowałam raz  papirusu do smażenia i nawet młodemu smakował o dziwo 
kolejnym razem jakoś mnie naszło żeby to zrobić ale pod ręką brak było gotowego papirusu więc postanowiłam zrobić to sama 
 oto jak wyszło każdy inaczej doprawia kurczaka ja to robię w banalny sposób  czyli doprawiam tym co kochają moi mężczyźni nie  zabrakło słodkiej i pikantnej papryki ziół prowansalskich  od Kamisa oraz rozmarynu, odrobiny pieprzu piersi kurczaka oczywiście :p i  oliwy z oliwek 
 przyprawy wymieszałam z oliwą pokrojone mięso wymieszałam i ..






jak smażyłam żeby było bez tłuszczu ??
 każda z nas ma papier do pieczenia w domu  wystarczy wyciąć nożyczkami  odpowiedni kawałek złożyć na pół  (z plastrem kurczaka w środku) i przysmażyć  w zależności od upodobań jak widać moi mężczyźni lubią wypieczone:) 
Smacznego 





a najlepsze jest to że za każdym razem mogę dodać innych przypraw 
jakich i ile mam ochotę:)

jeszcze kilka zdjęć



czwartek, 18 kwietnia 2013

Przedszkolak w natarciu

miałam pisać o tym jak  było na początku kiedy urodził się Piotr ale obecnie tyle się  dzieje...
  Mój przedszkolak co rano buntuje się że nie idzie dziś do przedszkola ale już w samochodzie o niczym innym nie mówi jak tylko o przedszkolu. 
 nic jednak dziwnego bo przeglądając jego ofertę i widząc uśmiechy dzieciaków  aż miło zostawić tam dziecko a potem odebrać je i słuchać jak opowiada czego to w przedszkolu nie robiło 

 sporo z tych rzeczy chce też robić w domu i o dziwo od kiedy ma w pokoju  swój stolik będzie przy nim robił cokolwiek od jedzenia po rysowanie albo łączenie tego  





  Piotrek  zawsze lubił robić coś w kuchni a zajęcia z panią kucharka  sprawiły  że babeczki będzie dekorował sam  bez pomocy a radości było co nie miara:)








bawienie się razem wciąż budzi pewne trudności  ale jest  już coraz lepiej 









 Piotrek i spacery   ubierać się może nie koniecznie, 
ale wrócić do domu się nie da chyba że już nie  ma siły chodzić...

na początku miałam mieszane uczucia co do przedszkola 
 Piotrek miał  tylko 2 lat  i 3 miesiące bałam się że będzie  mu ciężko ale radzi sobie świetnie dobrze się tam uczestniczy w zajęciach mówi nie boi się mówić ....




niedziela, 14 kwietnia 2013

butelki butelki

Jak dla mnie był to odwieczny problem a jaką butelkę wybrać  i do teraz przetestowałam ich już kilka jakich?
juz chyba klasycznie patrząc na inne mamy zaczęłam od Avent(od najmniejszych do miodowej 320ml) i co o nich myślałam ?
 no cóż były niezłe wygodne, wytrzymałe, łatwe w myciu ale smoczki były straszne to przeciekały to pękały mimo naprawdę częstych wymian. Najbardziej wkurzyło mnie jak butelka niekapek zaczęła przeciekać  nie wspomnę że kupiłam ją przed dłuższą wyprawą samochodem ale przej przeciekanie mój syn szybko nauczył się pić z butelki bez smoczka... lub przez słomkę:/
później w sumie przypadkiem trafiłam na canpol  i tu było kolejne zaskoczenie za butelkę zapłaciłam 13 zł  w zestawie była szczotka do mycia smoczek butelka i pokrywka na butelkę.
 cena bardzo mała w porównaniu z aventem który w tej samej pojemności kosztował około 30 zł (przynajmniej)
 niestety po 2 miesiącach używając zbyt dużo siły odkręciłam ja na tyle mocno że pękła pod gwintem i zaczęła dość mocno przciekać, co do smoczka też jest dość cienki (chodź dla malucha w sam raz:))
i ostatni mój zakup mimo że syn ma prawie 3 lata bez butli kaszy manny na mleku nie pójdzie spać
duża bo 340ml kosztowała 34 zł w smyku
ocena mojego syna :"fajna jest"
przez to ze jest profilowana łatwo ją trzymać mimo sporej pojemności 
mankament jest taki że jeżeli chodzi o mycie no to już profilowanie nie jest takie znowu przyjazne łatwemu myciu ale ..
smoczek moim zdaniem lepszy niż avent zwłaszcza jeżeli chce się karmić trochę butlą trochę piersią mam na  myśli oczywiście młodsze dzieciaczki. 

Podsumowując wybierając butelki dla następnego dziecka będę używała bardzo mało aventu, sporadycznie canpola ale chętnie przejrzę mniejsze butelki od TOMMEE TIPPEE

Jakich butelek używacie i czy jesteście zadowolone??

czwartek, 11 kwietnia 2013

JOHNSON’S® Baby- ułatwia zasypianie

 Na początek link do serii i opinii innych mam 
a tu blogi innych mam które też testowały linie bedtime

Cóż moja przygoda z tymi kosmetykami rozpoczęła się przypadkiem, ponieważ zwykle używałam kosmetyków nivea dla swojego syna.

Moja opinia  z testowania jeżeli jesteście ciekawe dostępna w linku poniżej

Jest to mój test z bloga na Bedtime 

Piotru testuje, roxy69 23.05.2012

sen i johnsons's a Piotruś

Dzień 1 (piątek)
Byłam lekko zdziwiona widząc w drzwiach kuriera z paczka(myśle sonie przecież nic nie zamawiałam, ktos się pomylił??) Otwieram karton a tam kosmetyki dla Piotrusia. Synuś oczywiście pełnia szczęścia bo to jego  i od razu zaczął nosić swoje kosmetyki na półkę w łazience. 
Wieczorna kąpiel na wesoło czyli Piotrek idzie tinta tinta( tak mój synek mówi kiedy chce się wykapać) do wody dolewamy płynu do kąpieli zapach piękny, pieni się super, synek zachwycony. Na początek postanowiliśmy wypróbować żel do mycia ciała. Piotruś średnio zachwycony bo nie lubi jak mu ktos przeszakdza, ale dał sie umyć. Po kąpeli smarowanie tym razem mleczko do ciała. Cudnie się rozsamrowuje zwłaszcza kiedy mały człowiek lubi uciekać ... 
Sen tej nocy owszem spokojniejszy wstał tylko 2 razy a ostatnio zdarzało mu się wstawać dużo częściej. Dzień pierwszy próby jak najbardziej pozytywny, zobaczymy jak pójdzie dalej.


Piotruś testuje dalej :)

Dzień 2 (sobota)
Udało mi się już zalogować, ale zajęło mi to mase czasu a jak sie już zalogowałam, napisałam długiego posta oczywiście zuzupełnieniem wszystkich dni , po czym w jednej chwili wszystko mi zniknęło. Byłam wściekła ale co tam mówie sobie no to jeszcze raz i jedziemy. I zdarzyłam napisać tylko 1 dzien bo syn zaczął mnie wzywać. Ale teraz mam chwilke, bo mój kochany synek na moje szczęście sypia w dzień całe 3 godz.
Sobotnia kąpiel po całym dniu biegania z kuzynką, okazał się bardzo wyczerpujący a po kojącej kąpieli i nasamrowaniu mojego skarba oliwka, po prostu poległ na polu bitwy z butlą. Jeżeli chodzi o oliwke to jestem bardzo mile zaskoczona, próbowałam oliwki kiedy Piotruś miał może 3 miesiące i nie byłam zadowolona. W tym wypadku było inaczej oliwke udało się pięknie rozsmarować, pięknie sie wchłoneła w lekko opaloną skóre mojego 2-latka. Jestem zachwycona i o dziwo mój mały wybredny człowiek też nie miał nic przeciwko oliwce Co prawda masować się nie daje ale i tak jestem pod wrażeniem, bo do tej pory tolerował tylko kremik do ciała jeżeli pozwalałam mu sie kremować samemu:)
Dzień musiał byc naprawde wyczerpujący a kąpiel kojąca, bo Piotruś wstał tylko jeden raz.

Dzień 3 (niedziela)
Szałowa niedziela, spacerki, lody, dziadkowie, czyli cd. Weekendowych urodzin. Tort dmuchanie świeczek na torcie, coś pięknego. Piotruś na szczęście spał trochę w dzień ale mimo wszystko duża ilość gości go lekko stresuje zwłaszcza 2 dni pod rząd. Wieczorem marudzenie, nie chce jeść, nie chce spać, wszystko jest na nie. Problem z zaparciem i wszystko jasne ciężki wieczór nas czekał. Kiedy już udało się pokonać kupę, Piotrek pobiegł pod prysznic i z łazienki słychać tylko " mama am". Głód wrócił czyli jest lepiej. Kąpiel długa tylko trzeba było co jakiś czas dolać ciepłej wody
Dziś wypróbowaliśmy mydło. Ogólnie nie przepadam za mydłami więc i tu nie będę się rozpisywała. Mydło jak mydło, ale nie zostawiło dziwnego osadu, było delikatne. Potem jednak wypróbowaliśmy krem do ciała i oczywiście Piotrek cały w kremie bo sam wszystko chce już robić, zabawy co niemiara tylko krem był wszędzie

Dzień 4 (poniedziałek)
Dzień lenia po ciężkim weekendzie. Piotrusiowi nic się nie chce udało się go popołudniu wyciągnąć na trochę dłuższy spacer niż nad najbliższe jezioro. Mąż postanowił pomoczyć nogi a synek (mały klonik jak go czasem nazywam) w ślady tatusia i do wody. A że było już ciepło i woda dość ciepła była więc synek pełnia szczęścia, cały mokry od wody bo oczywiście na moczeniu nóg się nie skończyło. Już dawno takiego szczęścia na jego twarzy nie widziałam wiec wygląda na to że jak w końcu zagoją mi się szwy trzeba będzie wrócić na zajęcia na basenie:)
wracając do wieczornej kąpieli tym razem raczej krótka ale już obowiązkowo z pianą. Żelik do mycia a po myciu jednak mleczko. Osobiście najbardziej przekonało mnie mleczko. Szybko się rozsmarowuje szybko wchłania i z uciekającym małym człowiekiem jest świetne bo udaje mi się go szybko wysmarować.

Dzień 5 (wtorek)
Kąpielowe szaleństwo wraca do normy bo zabawki wracają do łaski.  Synek postanowił dziś bawić się z nimi w chowanego w dużej ilości piany, wyglądało to śmiesznie i to bardzo kiedy wrzucał swoje zabawki w wodę i patrząc na mnie mówił "nie ma ", po czym szybko znajdując "tu jest" i tak przez 15 minut
Kąpielowe szaleństwo nie mogło skończyć się inaczej jak posmarowaniem się mleczkiem po upalnym dniu, na opaleniznę mojego Synka.
A Wy traktujecie kąpiel jako zabawę czy raczej jako obowiązek który trzeba wykonać nie zależnie od humory szkraba???

dzień 6 -13(środa -wtorek )

Wiem że słabo z tymi moimi wpisami na bieżąco ale zdarza się. Testowaliśmy prawie codziennie, poza poniedziałkiem kiedy to Piotruś odmówił kąpieli położył się do łóżka bez niej i powiedział że nie wstanie i jak to mówi "tinta tinata potem"
Piotruś śpi lepiej, ale sam wybiera czym chce się smarować po kąpieli i zwykle jest to oliwka i mleczko rzadko krem.
jest spokojniejszy wieczorami i łatwiej daje się ułożyć do snu, a jego maskotka już nie ląduje na podłodze tylko śpi do niej przytulony całą noc.
Oboje pokochaliśmy zabawę w kąpiel ze stertą zabawek w lawendowej pianie. Mam nadzieje że ten nasz mały rytuał i wieczorną kąpielą i spokojnym snem zostanie z nami na bardzo długo. Cieszę się również z obalenia mitu pani ze szkoły rodzenia. Otóż jeszcze w ciąży chodząc na szkołę rodzenia serdecznie odradzano mi kosmetyki Johnsons baby. teraz zupełnie nie wiem dlaczego, nie pojawiła się żadna wysypka czy zaczerwienienia jak opowiadała nam Pani służąca rada. Osobiście bardzo polecam i zdecydowanie polecam tez rytuał powtarzające czynności wieczorne które przyzwyczają malucha do snu i rytuału zasypiania.


dzień kolejny

cały proces szedł pięknie do czasu. Wczoraj zdenerwował mnie mój mąż. Wie że syn ma problem z zasypianiem i staram się go wyciszać. A tu co dziecko po kąpieli wszystko pięknie ładnie a tu mój mąż postanowił puścić Piotrusiowi muzykę, ale nie spokojną łagodną tylko w rock....... syn zamiast ciszy o 21 zaczyna tańczyć i skakać po łóżku....... usypianie zajęło sporo czasu do 23... położony z trudem syn wstawał 4 razy w nocy:/
i całe 2 tygodnie cyklu usypiania skończył ostatni dzień który wszystko zniszczył....... i od ostatniego dnia zaczynamy jeszcze jeden raz usypianie :/


Tu znajdziecie całą serię -> KLIKAMY

Według mnie bardzo fajna seria, jeżeli mamy stałe rytuały z dzieckiem łatwiej jest je wyciszyć, kilka porad znajdziecie też na stronie. 
Seria godna polecenia:)  

niedziela, 7 kwietnia 2013

no cóż obiecałam więc ...

Tak już wspominałam dzwoneczkowy świat to tylko jedna z odsłon bloga tu będzie kolejna
nie będzie jak wychować idealne dziecko czy poradnik super mamy nic z tych rzeczy będzie to raczej  opowieść o moich odczuciach na temat bycia mamą takie spóźnione lekko i widziane już na spokojnie spojrzenie na ciążę poród i całe ostatnie 3 lata  mojego księcia:)
 Jak wyjdzie mam nadzieję że będziecie się mogły przekonać już dziś wieczorem kiedy to pojawią się pierwsze posty:) 
Zapraszam