czwartek, 11 kwietnia 2013

JOHNSON’S® Baby- ułatwia zasypianie

 Na początek link do serii i opinii innych mam 
a tu blogi innych mam które też testowały linie bedtime

Cóż moja przygoda z tymi kosmetykami rozpoczęła się przypadkiem, ponieważ zwykle używałam kosmetyków nivea dla swojego syna.

Moja opinia  z testowania jeżeli jesteście ciekawe dostępna w linku poniżej

Jest to mój test z bloga na Bedtime 

Piotru testuje, roxy69 23.05.2012

sen i johnsons's a Piotruś

Dzień 1 (piątek)
Byłam lekko zdziwiona widząc w drzwiach kuriera z paczka(myśle sonie przecież nic nie zamawiałam, ktos się pomylił??) Otwieram karton a tam kosmetyki dla Piotrusia. Synuś oczywiście pełnia szczęścia bo to jego  i od razu zaczął nosić swoje kosmetyki na półkę w łazience. 
Wieczorna kąpiel na wesoło czyli Piotrek idzie tinta tinta( tak mój synek mówi kiedy chce się wykapać) do wody dolewamy płynu do kąpieli zapach piękny, pieni się super, synek zachwycony. Na początek postanowiliśmy wypróbować żel do mycia ciała. Piotruś średnio zachwycony bo nie lubi jak mu ktos przeszakdza, ale dał sie umyć. Po kąpeli smarowanie tym razem mleczko do ciała. Cudnie się rozsamrowuje zwłaszcza kiedy mały człowiek lubi uciekać ... 
Sen tej nocy owszem spokojniejszy wstał tylko 2 razy a ostatnio zdarzało mu się wstawać dużo częściej. Dzień pierwszy próby jak najbardziej pozytywny, zobaczymy jak pójdzie dalej.


Piotruś testuje dalej :)

Dzień 2 (sobota)
Udało mi się już zalogować, ale zajęło mi to mase czasu a jak sie już zalogowałam, napisałam długiego posta oczywiście zuzupełnieniem wszystkich dni , po czym w jednej chwili wszystko mi zniknęło. Byłam wściekła ale co tam mówie sobie no to jeszcze raz i jedziemy. I zdarzyłam napisać tylko 1 dzien bo syn zaczął mnie wzywać. Ale teraz mam chwilke, bo mój kochany synek na moje szczęście sypia w dzień całe 3 godz.
Sobotnia kąpiel po całym dniu biegania z kuzynką, okazał się bardzo wyczerpujący a po kojącej kąpieli i nasamrowaniu mojego skarba oliwka, po prostu poległ na polu bitwy z butlą. Jeżeli chodzi o oliwke to jestem bardzo mile zaskoczona, próbowałam oliwki kiedy Piotruś miał może 3 miesiące i nie byłam zadowolona. W tym wypadku było inaczej oliwke udało się pięknie rozsmarować, pięknie sie wchłoneła w lekko opaloną skóre mojego 2-latka. Jestem zachwycona i o dziwo mój mały wybredny człowiek też nie miał nic przeciwko oliwce Co prawda masować się nie daje ale i tak jestem pod wrażeniem, bo do tej pory tolerował tylko kremik do ciała jeżeli pozwalałam mu sie kremować samemu:)
Dzień musiał byc naprawde wyczerpujący a kąpiel kojąca, bo Piotruś wstał tylko jeden raz.

Dzień 3 (niedziela)
Szałowa niedziela, spacerki, lody, dziadkowie, czyli cd. Weekendowych urodzin. Tort dmuchanie świeczek na torcie, coś pięknego. Piotruś na szczęście spał trochę w dzień ale mimo wszystko duża ilość gości go lekko stresuje zwłaszcza 2 dni pod rząd. Wieczorem marudzenie, nie chce jeść, nie chce spać, wszystko jest na nie. Problem z zaparciem i wszystko jasne ciężki wieczór nas czekał. Kiedy już udało się pokonać kupę, Piotrek pobiegł pod prysznic i z łazienki słychać tylko " mama am". Głód wrócił czyli jest lepiej. Kąpiel długa tylko trzeba było co jakiś czas dolać ciepłej wody
Dziś wypróbowaliśmy mydło. Ogólnie nie przepadam za mydłami więc i tu nie będę się rozpisywała. Mydło jak mydło, ale nie zostawiło dziwnego osadu, było delikatne. Potem jednak wypróbowaliśmy krem do ciała i oczywiście Piotrek cały w kremie bo sam wszystko chce już robić, zabawy co niemiara tylko krem był wszędzie

Dzień 4 (poniedziałek)
Dzień lenia po ciężkim weekendzie. Piotrusiowi nic się nie chce udało się go popołudniu wyciągnąć na trochę dłuższy spacer niż nad najbliższe jezioro. Mąż postanowił pomoczyć nogi a synek (mały klonik jak go czasem nazywam) w ślady tatusia i do wody. A że było już ciepło i woda dość ciepła była więc synek pełnia szczęścia, cały mokry od wody bo oczywiście na moczeniu nóg się nie skończyło. Już dawno takiego szczęścia na jego twarzy nie widziałam wiec wygląda na to że jak w końcu zagoją mi się szwy trzeba będzie wrócić na zajęcia na basenie:)
wracając do wieczornej kąpieli tym razem raczej krótka ale już obowiązkowo z pianą. Żelik do mycia a po myciu jednak mleczko. Osobiście najbardziej przekonało mnie mleczko. Szybko się rozsmarowuje szybko wchłania i z uciekającym małym człowiekiem jest świetne bo udaje mi się go szybko wysmarować.

Dzień 5 (wtorek)
Kąpielowe szaleństwo wraca do normy bo zabawki wracają do łaski.  Synek postanowił dziś bawić się z nimi w chowanego w dużej ilości piany, wyglądało to śmiesznie i to bardzo kiedy wrzucał swoje zabawki w wodę i patrząc na mnie mówił "nie ma ", po czym szybko znajdując "tu jest" i tak przez 15 minut
Kąpielowe szaleństwo nie mogło skończyć się inaczej jak posmarowaniem się mleczkiem po upalnym dniu, na opaleniznę mojego Synka.
A Wy traktujecie kąpiel jako zabawę czy raczej jako obowiązek który trzeba wykonać nie zależnie od humory szkraba???

dzień 6 -13(środa -wtorek )

Wiem że słabo z tymi moimi wpisami na bieżąco ale zdarza się. Testowaliśmy prawie codziennie, poza poniedziałkiem kiedy to Piotruś odmówił kąpieli położył się do łóżka bez niej i powiedział że nie wstanie i jak to mówi "tinta tinata potem"
Piotruś śpi lepiej, ale sam wybiera czym chce się smarować po kąpieli i zwykle jest to oliwka i mleczko rzadko krem.
jest spokojniejszy wieczorami i łatwiej daje się ułożyć do snu, a jego maskotka już nie ląduje na podłodze tylko śpi do niej przytulony całą noc.
Oboje pokochaliśmy zabawę w kąpiel ze stertą zabawek w lawendowej pianie. Mam nadzieje że ten nasz mały rytuał i wieczorną kąpielą i spokojnym snem zostanie z nami na bardzo długo. Cieszę się również z obalenia mitu pani ze szkoły rodzenia. Otóż jeszcze w ciąży chodząc na szkołę rodzenia serdecznie odradzano mi kosmetyki Johnsons baby. teraz zupełnie nie wiem dlaczego, nie pojawiła się żadna wysypka czy zaczerwienienia jak opowiadała nam Pani służąca rada. Osobiście bardzo polecam i zdecydowanie polecam tez rytuał powtarzające czynności wieczorne które przyzwyczają malucha do snu i rytuału zasypiania.


dzień kolejny

cały proces szedł pięknie do czasu. Wczoraj zdenerwował mnie mój mąż. Wie że syn ma problem z zasypianiem i staram się go wyciszać. A tu co dziecko po kąpieli wszystko pięknie ładnie a tu mój mąż postanowił puścić Piotrusiowi muzykę, ale nie spokojną łagodną tylko w rock....... syn zamiast ciszy o 21 zaczyna tańczyć i skakać po łóżku....... usypianie zajęło sporo czasu do 23... położony z trudem syn wstawał 4 razy w nocy:/
i całe 2 tygodnie cyklu usypiania skończył ostatni dzień który wszystko zniszczył....... i od ostatniego dnia zaczynamy jeszcze jeden raz usypianie :/


Tu znajdziecie całą serię -> KLIKAMY

Według mnie bardzo fajna seria, jeżeli mamy stałe rytuały z dzieckiem łatwiej jest je wyciszyć, kilka porad znajdziecie też na stronie. 
Seria godna polecenia:)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz