poniedziałek, 28 października 2013

Dziecko na warsztat- warsztat z eksperymentami

Mój kochany 3 latek siedzi od jakiegoś czasu ze mną w domu, stąd pomysł na przyłączenie się do akcji dziecko na warsztat.


Dlaczego w domu??

Od zeszłego października chodził do przedszkola, niestety w wakacje poważnie chorował,

 a w przedszkolu zmieniło się sporo.

Poza tym znowu mi się lekko rozchorował a jako przyszła mama (styczeń termin porodu)

postanowiłam spędzać jak najwięcej czasu z moim jeszcze jedynakiem.

gdzie znalazłam dziecko na warsztat ???

Przyznam szczerze że przypadkiem migneło mi coś na fb i zaciekawiło jak, co i po co:)



 przystąpiliśmy już po pierwszym warsztacie który mamy nadzieję nadrobić 
jak tylko Piotrek wóci do pełni sił:)


 Co wymyśliśmy??

no może to mało odkrywcze ale zabawy było co nie miara...


Wulkan - ale nie byle jaki bo ma wybuchać.

Na początek szło nam  całkiem całkiem ale na koniec Matka zepsuła wulkan trudno się mówi

bedzie jeszcze raz ubaw przy budowie go a nie byle jaki był to wulkan.



Wulkan jak wyszedł i nawet został pomalowany, ale matka zapomniała zdjęć na czas z robić.








nasz wulkan nie wybuch ale wybuchy też robilśmy z mieszaniny sody, octu i wiórków kokosowych.

Oczywiście na podwórku.

Piotrusiowi nie podobał się wybuch więc ponownch zdjęciowych prób nie było.

Co jeszcze odnośnie wuklanu żeby nie było tylko demolki tochę się pouczyliśmy.

Odkurzony świat wiedzy przydał się do oglądania i czytania a że mój szkrab uwielbia czytanie było tylko

" A dlaczego?....



wersja wulkanu na papierze autorstwa Piotrusia.


Eksperymenty nie zakończyły się u nas na wulkanie.

W słoju dlaej stoją nastawione kryształy mamy nadzieje że wyjda piękne i okazałe.










Z mniej ekstremalnych rzeczy

robiliśmy naszą małą galaktykę  typowo plastycznie.

dlaczego ??

 Piotruś uwielbia gwiazdy, wieczorem tylko czeka kiedy będzie je widać i pyta dlaczego one pokazują jak dojść do domu.


Piotruś sam malował kosmiczne kartki:)






(edukacyjne spacery z dziadkiem jak mawia Piotruś Bysziem -Zbyszkiem
o tych spacerach mam nadzieje niedługo )

oto nasza galaktyka a raczej 2


Do naszych eksperymentów użyliśmy:

Wulkan:
masa solna (szklanak mąki, szklanka soli, pół szklanki wody nam wyszły 3 porcje w tej proporcji)
papier, karton jako podstawa
plastikowa butelka  jako krater:)

 do malowania farby, piach dużo kleju,

wybuchy, ocet,soda, butelka


Krzyształy:
słoik, sól, nitka, patyczek

Galaktyka:
2 kartki papieru, farby, klej i mąka:)

Dodajemy dużo uśmichu i nudy nie ma:)

W wielkim skrócie u nas wyglądało to tak:)

Matka planowała lekko inaczej dziecko zwerifikowało plany, ale w końcu to ona ma byc zadowolony

i przy okazji coś z tych warsztatów wynieść:)

Zapraszam na na blogi z innymi warsztatami.





14 komentarzy:

  1. wulkany miało powodzenie,świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widać, że sporo dzieci zajmie się w przyszłości wulkanologią. Ślemy pozdrowienia i życzenia zdrowia z Tajwanu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wulkany fajne, u nas też są:) A gwiazdy, eh ... super temat!

    OdpowiedzUsuń
  4. Koniecznie trzeba dziecku pokazać wybuch wulkanu, no bo jaże to tak niewybuchowo? ;-)
    Czekamy na powtórkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pokażemy ale jak trochę się oswoi, na razie robimy warsztaty w kuchni:)

      Usuń
  5. ten wulkan to fachowy mieliście szkoda że bez wybuchania, pewnie wkrótce Piotruś dorośnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, będzie okazja na powtórkę zabawy:)

      Usuń
  6. Niezła galaktyka. Następnym razem dosypcie trochę brokatu do mąki, może się maluchowi spodoba :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chciałam ale Piotrus mówi że brokat jest dla dziewczynek i nie chciał go w mące...

      Usuń
  7. Ale lizaczek był czyli przyjemność podwójna :)

    OdpowiedzUsuń