niedziela, 19 stycznia 2014

Zima:)

Jest nareszcie 

ZIMA 
 sypnęło nawet śniegiem, trochę mrozu więc  jabłka, sanki i inne  

poszło w ruch:)


aniołki czy orzełki, jak to  zwał tak zwał, 
ale być musi.





-Mamo, zima przyszła......!!!
- Idziemy na podwórko?
i na podwórku:
- Mamo a mogę się w śniegu wytarzać?
- Jasne że możesz:)

Piotruś zwykle nie lubi padającego deszczu w twarz czy śniegu, ale ostatnio nawet to go nie powstrzymało:)

Jest śnieg to trzeba się nacieszyć:)

Dziś jest mróz i to całkiem ładny :) ale i piękne słońce:)
Więc jutro mam nadzieje więcej zdjęć:) 

sobota, 18 stycznia 2014

o tym że matka czasem traci wiarę w siebie.....

Patrze czasem na mojego szkraba i ręce mi opadają...

siedzisz, szukasz, myślisz

zastanawiasz się co by tu wymyślić nowego żeby dziecko się nie nudziło, bo ile razy można te same zabawki przewracać.

Ile czasu można spędzić na spacerze(owszem dużo, ale cały dzień  nie da rady)

Oglądanie bajek owszem jest fajne, dziecko zadowolone, ale nie cały dzień,

Więc matka siedzi i wymyśla, szuka na stronach, przegląda sklepowe półki również te internetowe w poszukiwaniu inspiracji i pomysłów.....

A dziecko ma czasem dzień, kiedy słyszę tylko nie  i koniec...

Nic nie będę.....

Nie chce nie lubie.....

No  matka traci wiarę, może źle coś robi. A może za dużo wymaga...
 I dopiero jak się nad tym bardziej zastanowić to każdy czasem ma dzień słabszy....

Nie chce się czasem nawet z łóżka wstać czy ubrać i ma człowiek czasem ochotę spędzić dzień pod kołdrą
z gorącym kakao...

A co dopiero dziecko, co mu się dziwić skoro ma milion pomysłów, jeszcze więcej zabaw i jest bombardowany milionem różnych bodźców.

Dla zdrowia własnego i szczęścia szkraba trzeba czasem odpuścić....

iść na dłuższy spacer, obejrzeć jedną bajkę więcej,  czy zwyczajnie poleżeć w pokoju na podłodze bawiąc się od tak zwyczajnie, czy poczytać książki....


czwartek, 16 stycznia 2014

Makaroniki:))



Składniki:
• 3 białka
• 4 łyżki cukru
• szczypta soli
• 3/4 szklanki zmielonych migdałów
• 1/2 łyżeczki ekstraktu migdałowego
• 1 i 1/2 szklanki cukru pudru
• szczypta cynamonu
• kolorowe barwniki
• masa kajmakowa lub ulubiony krem do przełożenia

Uwaga! Dzień przed pieczeniem makaroników pozostawcie białka na całą dobę w miseczce, w temperaturze pokojowej. 

Na drugi dzień, lekko wyschnięte białka ubijcie na sztywną pianę z cukrem i solą. 
Na 3 arkuszach papieru do pieczenia odrysujcie koła w 2-3 cm odstępach (możecie użyć do tego kieliszka). Wymieszajcie zmielone migdały z cukrem pudrem i dodajcie je do masy. 
Dodajcie do tego jeszcze ekstrakt migdałowy i kolorowy barwnik, a później szybko wymieszajcie całość. Pamiętajcie, by dodając barwnik piana nie opadła przez zbytnie mieszanie jej. 
Za pomocą łyżki wyłóżcie masę na wcześniej przygotowane kółeczka z papieru do pieczenia.
 Pozostawcie beziki na godzinę, by utworzyła się na nich twarda warstwa. 
Po tym czasie, wstawcie je do nagrzanego piekarnika do 150 stopni i pieczcie przez 12 minut. 
Upieczone beziki ostudźcie na kratce, a następnie przełóżcie wybranym kremem. 
Smacznego

Moje kończą się piec, ale pachną cudnie i z tego co zdążyłam podjeść (a jeszcze bez kremu ) są przecudne:)

Kilka wskazówek:
-  migdały kupiłam całe i mieliłam sama...
- barwnik tym razem niebieski
- masa krówkowa :) 

- i najważniejsze dla ułatwienia zamiast wycinania kółek jak  zrobiłam je w formie do muffinów:)
nie polecam tego, ciężko wybrać  więc konieczne jest pieczenie na papierze i  odczekanie  tej godziny na  zrobienie się skorupki inaczej pękają.

źródło zdjęcia link

przepis  podpatrzony TU

Smacznego 

jak skończę swoje to dorzucę zdjęcia:))


a oto i ono:)

niedziela, 12 stycznia 2014

Warsztaty część 2


Drugie warsztaty, które odwiedziłam jesienią to Kampania Bezpieczny Maluch 

 tu również obowiązywał podział na dwa bloki 
- dla mam przyszłych 
- dla kobiet w ciąży

ulotkę znalazłam przypadkiem u swojego ginekologa.

Tu plan spotkania na którym ja byłam.
 Uległ lekko zmianom w trakcie, ale wszystkie rozmowy się odbyły.





Dla osób, które chciałyby się zapisać na kolejne warsztaty

a te ruszą już wiosna 

Link do strony 


Tak wyglądały warsztaty:) 


Jak już wspominałam warsztaty miały lekko inną kolejność.

1. Bezpieczny transport dzieci (maxi-cosi)

tu niespodzianka czyli ponownie ten sam Pan co na ostatnich warsztatach.

kilka pytań, na początek bo rodzice też niektórzy Ci sami.

Padają różne odpowiedzi, wesoło albo i nie.

Krótko o tym jak wybrać fotelik i na co zwrócić uwagę, 

czyli  o gwiazdkach, atestach oraz praktyczności   fotelika:)

Tak jak poprzednio, kiedy wymienić fotelik na większy i tu ciekawostka,

która mi osobiście mnie lekko zdziwiła.

Rodzice odsiedzieli warsztaty,  odsłuchali swoje a po  tym jak wylosowali fotelik nie potrafili odpowiedzieć na pytanie kiedy można zmienić pierwszy fotelik/ nosidło na większy....

 No ale cóż....

2. Karmienie niemowląt

Tu kolejna niespodzianka czyli energiczna Pani Iwona 

dla tych co przegapili poprzedni tekst 


Niby ta sama prezentacja ale tej kobiety można słuchać  kilka razy.

Kobieta powinna być przygotowana i wiedzieć, że karmi od 8-12 razy na dobę na początek.

Mamuśki wiecie ile pokarmu wytwarzacie ???

od 0,5 do 0,75 l  około 10 doby po porodzie.

potem nawet litr na dobę.

Przystawienie do piersi to pierwsze  jeżeli jest to możliwe przeciągu 2 godzin od porodu, żeby podtrzymać laktacje i żeby była prawidłowa.

Kilka słów o tym jak przystawić dziecko do piersi żeby oboju było wygodnie.
  
 o akcesoriach i wygodzie podczas karmienia,

bo na początku zajmuję nam to sporo czasu.

Instruktarz również praktyczny przynajmniej ten podstawowy

czyli mata, poduszka, sztuczny cycuś:)

3. Osmoza Care

tu mała sympatyczna Pani z dużą ilością no właśnie statystyk.

Z ciekawostek

gdzie jest więcej bakterii na  toalecie czy na blacie w kuchni ????

?
?
?
uwaga na blacie w kuchni!

Że już nie wspomnę o klawiaturze komputera...

Bakterie są wszędzie, a jak szybko pozbyć się opowiedziała nam pewna sympatyczna Pani

więcej o produktach

na

OSMOZA CARE 

więcej o produktach napisze już niedługo:)

naprawdę mnie zaskoczyły.




  4.  Egla

czyli szybka lekcja o pieluszkach wielorazowych.....

 o tym też będzie osobny post więc rozpisywać się nie będę, dla zainteresowanych już  obok baner,
który przekieruje na stronę pieluszkową:)

czyli
PUPUS

5. PIERWSZA POMOC

 no i tu było o dziwo nie do końca poważnie a właściwie na wesoło....


dziwne??
 może i tak, ale nie chodziło tylko o śmiech a raczej o rozładowanie atmosfery.

Każdy na myśl o tym że jego dziecko się dławi byłby przerażony

 a co dopiero pomoc.

Pan ratownik bardzo chętnie  odpowiadał na pytania oraz dobrze przemawiał do rozsądku ludziom.

Na pierwszy ogień poszła pomoc w razie zadławienia i bezdechu.
 Różnice i reakcja rodzica.

Resuscytacja dziecka....

oraz najważniejsze jak nie zwariować w sytuacji kiedy z maluchem coś się dzieje,  bo jak matka jest sama z maluchem i zacznie panikować  zamiast pomóc to dziecku może stać się krzywda....


Osobiście uważam że te warsztaty mimo większej obsuwy czasowej były lepiej skonstruowane,

OSMOZA CARE,  która jest młodą firmą świetnie dostosowaną do matki i dziecka:)

ratownictwo, całe szczęście że ktoś o nim pomyślał, bo  moje notatki są już przygotowane i wywieszone w miejscu widocznym żeby łatwiej było je znaleźć.

Co myślę o takich warsztatach??
 Są potrzebne i to bardzo,

uważam że powinno być ich jeszcze więcej jak w innych miastach.
Tu są ale jest to mało a ilość miejsc jest ograniczona...

Kochani organizatorzy róbcie więcej takich szkoleń dla rodziców:)


sobota, 11 stycznia 2014

Warsztaty dla przyszłych mam :) część 1

Mając facebook trudno nie natrafić na różne strony pomocy i rad dla przyszłych mam ....

W pierwszej ciąży jakoś nie przyszło mi to do głowy, nawet nie wiedziałam że takie kursy są organizowane.

Jednak przy drugiej ciąży pomyślałam że zamiast szkoły rodzenia, na którą chodziłam w pierwszej ciąży 

i wtedy była mi bardzo przydatna.

Jednak kolejny raz chodzić na szkołę rodzenia nie przy takim małym odstępie między ciążami...

Tak czy inaczej pierwsze wpadło mi ogłoszenie o warsztatach 

Mamo to ja...







odbyły się 7 października 2013 w Olsztynie.

Warsztaty są rozdzielone na dwa bloki 

- dla kobiet w ciąży

- dla rodziców dzieci 0-1 rok.

jeżeli chcecie sprawdzić czy  takie spotkanie odbywa sie w Twoim mieście  

znajdziesz info  



lub 



zdjęcia ze spotkania w Olsztynie 


Mail przypominający z informacją co gdzie i kiedy.


Już  7.10 (poniedziałek) spotykamy się na Warsztatach Mamo To Ja. Dla przypomnienia przekazujemy Wam kluczowe informacje dotyczące  naszego spotkania dla rodziców spodziewających się dzieci w bloku Moda na Brzuszek:
Kiedy się spotykamy ?
7.10 (poniedziałek) o g. 17.00 startują Warsztaty Mamo To Ja. Od 16.30 zapraszamy Was do punktu rejestracyjnego, w którym dostaniecie od nas małe co nieco, czyli wodę Mama i ja i poczęstunek od Wasa. Planowana godzina zakończenia Warsztatów to 20.00.
Gdzie się spotykamy ?
Spotkanie odbywa się w Hotelu Warmińskim, ul. Kołobrzeska 1, parter.
Organizacja warsztatów
W punkcie rejestracyjnym jesteście przydzielani do 2 różnych grup. Każda grupa będzie realizowała ten sam program.
W trakcie Warsztatów realizowane będą następujące zagadnienia:


- Bezpieczeństwo dziecka w czasie podróży 
- Po wyjściu ze szpitala - opieka nad dzieckiem
- Rola snu w prawidłowym rozwoju dziecka
- Jak chronić, rozwijać i wspierać dziecko już od poczęcia
- Żywienie niemowląt i dzieci
- Komórki macierzyste - świadoma inwestycja w przyszłość.


W trakcie Warsztatów będzie towarzyszyć nam Ola Mosakowska (http://www.olamosakowska.pl/), która będzie wszędzie tam, gdzie będzie się działo coś ciekawego i uwieczni mile spędzone chwile.


Na koniec naszego spotkania dostaniecie od nas miłe niespodzianki.
Pozdrawiamy
Organizatorzy “Warsztatów Mamo, To Ja”

CO JA MYŚLĘ O TYCH WARSZTATACH

Super że są organizowane, szkoda tylko że  część osób przychodzi tylko po upominki czy z pomysłem a moze uda mi się zgarnąć ten fotelik...

Skąd ten pomysł??
 otóż pierwsza część warsztatu 

Bezpieczeństwo dziecka w czasie podróży
Pan, który poruszał kwestię bezpieczeństwa dziecka był bardzo obrazowy i konkretny.
Jedna z najbardziej charakterystycznych osób prowadzących warsztaty.
Konkrety, konkrety i latający przez salę fotelik a raczej nosidło.
Kwestie których przy tak obrazowym pokazie nie da się od tak zapomnieć w przeciągu 3-4 godzin....
a byli na sali rodzice i przyszli rodzice którzy nie potrafili odpowiedzieć na podstawowe kwestie,
 jak np. kiedy zmieniamy nosidło na następny fotelik???
powtarzane kilkakrotnie w czasie rozmowy....
dla tych co nie wiedzą
jak dziecko zacznie głową wystawać nad fotelik.
Powiem tak, przedstawiciel firmy był bardzo konkretny, rzeczowy i z chęcią odpowiadał na pytania....
Z ciekawych określeń:
 "Kochasz dziecko tak mocno jak mocno ma zapięte pasy"
Rodzicom mającym problem z doborem fotelika lub mających jakikolwiek problem z bezpieczeństwem maluch polecam....

DOREL

Kolejnym ważnym punktem była krew pępowinowa....

ten wykład prowadziła, bardzo zaangażowana lecz cichutka Pani...

tak właśnie ją odbieram, ale nie o tym.

Sprawa wygląda tak że w przypadku zachorowania dziecka, możliwe jest przeszczepienie zamiast szpiku, komórek macierzystych z krwi pępowinowej


więcej informacji w jednym z kolejnych postów

lub TU

lub bezpośrednio na stronie

LINK

Kolejny punkt to opieka nad dzieckiem po jego urodzeniu ......
 i 1000 pierwszych dni.

I tu istny maraton  firm i gadżetów do opieki nam maluchem.
Masę potrzebnych, masę moim zdaniem zbędnych  rzeczy który zagracają dom, a pewnie znajdą się osoby które żyć bez tego by nie potrafiły.

Tak czy inaczej dobrze wiedzieć że przez internet jesteś w stanie zamówić wszystko, oczywiście konsultując najlepszy i najodpowiedniejszy dla danej rodziny i kieszeni model właściwie wszystkiego.

FIRMA MARKO

mniej udany wyczyn przedstawiciela firmy farmaceutycznej....

Tyle o ile rozumiem chwalenie swojego produktu o tyle bardzo nie podobało mi się  naskakiwanie na inna firmę, nie mając tak naprawdę argumentu poza złośliwością ....

 OMEGAMED


I kolejny hicior że tak powiem zostawiłam sobie na koniec:)

Tak ta kobieta na pierwszy rzut oka to ogień..

Pani Iwona Nadratowska
 więcej o samej postaci

PANI IWONA

ogień, szał  i pośpiech.
Połączone z wiedza, uśmiechem i  taką iskierką.

Wykład o karmieniu piersią, o produkcji mleka przez matkę, o tym czego powinna się spodziewać kobieta po porodzie i jak sobie  z tym poradzić :)

Piękny, konkretny wykład z częścią praktyczną....
Mam nadzieję nie mieć problemów z karmieniem, ale gdyby się takie pojawiły to będzie to zdecydowanie pierwsza osoba do której się udam...


Poza tymi cudami co niosły ze sobą warsztaty??

dużą ilość próbek od smoczków po pampersy,

od tabletek od Omegamed po kupony rabatowe.

przez wodę Mama i ja 

po batoniki jako przekąski.

A co dla mnie najważniejsze mogłam na chwilę spotkać się z kobietami które tak jak ja zostaną mamami.....
zamienić z nimi kilka zdań, bo w przerwie raczej wszystkie  stały w jednej konkretnej kolejce....

Czy poszłabym jeszcze raz???
 zdecydowanie tak z tego co wiem na wiosnę rusza  kolejna tura i tym razem zamierzam na nie iść już z córką:)

 na nieco inną tematykę  bo już dla mam a nie kobiet w ciąży.

Nawet jeżeli nie wszystko miało sens, i było potrzebne z mojego punktu widzenia, przydało się komuś innemu.
 Warto czasem oderwać się od forów dla matek i portali dla nich i spotkać się z ludźmi żywymi, którzy doradzą, odpowiedzą w oczy. A taka odpowiedź jest dla mnie o wiele lepsza.
Powinno być więcej takich kursów...

A już  niedługo 2 część warsztatowych opowieści tym razem z innymi wykładowcami...

Chodzicie na takie warsztaty co o nich myślicie i jak wyglądał ten cykl u Was bo z tego co wiem
wykładowcy są różni podobnie jak sponsorzy czy partnerzy takich spotkań...
  



kopiec kreta


Ciasto proste, wyjątkowo szybkie
robi piorunujący efekt:))

Spód:
ja robię zwykły biszkopt
4 jajka
szklanka cukru
łyżeczka proszku do pieczenia 
szklanka mąki 
2 łyżki płaskie kakao 

Ubijam jajka z cukrem, potem na najmniejszych obrotach łączę z wymieszanymi wcześniej sypkimi składnikami....

wykładam na przygotowaną blachę i piekę w 180 stopniach  
(nie na czas bo 3 ostatnie razy za każdym wychodziło inaczej)


Studzimy, wydrążamy środek- ja odcinam około centymetra od brzegu 
czasem trochę więcej 

 resztę wybieram łyżką bądź ręką, zostawiając niski spód

Do nasączenia
- pół kubka ciepłej wody 
- sok z 1/4 cytryny
- cukier 
 może być aromat (rumowy, migdałowy.... inny)

Na nasączone ciasto nakładam banany zwykle 2-3  przecięte na pół i zmoczone w soku z cytryny
(nie ciemnieją )



do masy 

- 500 ml śmietany kremówki 
- ja daję prawie tabliczkę czekolady - tartą na tarce 
czekolada mleczna lub gorzka w zależności od upodobań 
 2 łyżeczki  żelatyny 
- 4 łyżki gorącej wody
- 4 łyżki cukru pudru

W gorącej wodzie rozrabiamy żelatynę, miksujemy śmietanę z cukrem,
 następnie dodajemy żelatynę a na koniec dosypujemy płatki czekolady

taką masę nakładamy na banany formując kopiec i posypujemy  reszta ciasta która została wydrążona.

Po minimum 2 godzinach w lodówce podawać
dużo lepiej smakuje schłodzone.


Efekt 


mój wyszedł lekko niższy w wersji light- mniej śmietany i cukru...


Smacznego :)



czwartek, 9 stycznia 2014

Rybenia

Rybenie ściągnęliśmy ze strony  na fb


gdzie zapraszamy po ciekawe zagadki i kolorowanki dla dzieci ale nie tylko.

Można też wygrać w konkursach super farby w sztyfcie i nie tylko.

My robiliśmy jednego wieczoru Rybenię

Szło nam opornie ale się udało oto efekty...



zaczęliśmy od kredek 








potem  wyklejanie plasteliną 


 oczy z kulek z bibuły 










trochę plasteliny tu i tam 






I oto nasz efekt końcowy:))

to było owocne popołudnie:)))

Owocowa, jedwabna czy tez kwiatowa:)

Owocowa, kwiatowa i jedwabna jaką kto woli nazwę:)

tak tak to już nasza 4 rocznica i nie mam pojęcia kiedy to nam uciekło....

Szaleję w kuchni od rana ale to chyba nie mój dzień na gotowanie...

Kopiec kreta wyszedł owszem, ale trochę niski. 

Kopytka mi się rozlazły:/ ale mięso chociaż wyszło jak trzeba i surówka też, ale to już trzeba było naprawdę się napracować żeby zepsuć:)

wszystkie przysmaki męża przygotowane:) 

Jak sobie przypomnę jak się poznaliśmy, 

potem zaręczyny w górach i zimowy ślub:)

wygrzebałam z szafy album i płytę ze zdjęciami:)






i to był najlepszy chyba moment  oczepin, płakali Ci co nas znają
że nie wspomnę o wodzireju, którego zatkało przy pytaniu: "kto po zakrapianej imprezie będzie wracał samochodem do domu"
bez większego zastanowienia zgodnie odpowiedzieliśmy że mój mąż :)
Większość znajomych wie, że mój mąż nie pije alkoholu, 
ale wodzirej był w ciężkim szoku....
To zdjęcie chyba zrobili  przy pytaniu kto bardziej kocha swoją teściową:)

Płakaliśmy ze śmiechu oboje:)



słodkie zakończenie wieczoru:)


A jak sobie przypomnę, że nad ranem to już ledwo chodziłam w butach....

nie nie od picia, tylko całą noc w obcasach, w ciąży i to już w połowie:) z puchnącymi stopami..... 


było pięknie i było to już 4 lata temu:)))

piątek, 3 stycznia 2014

Wyprawka się szykuje... małe wspominki



Wyprawka się szykuje dosłownie....

jakoś mi nie idzie to pakowanie się do szpitala...

rzeczy niby dość ale nie dość

lista zrobiona i spakowana bez zbędnych rzeczy no może paru malutkich...

Jednak wciąż lepiej niż za pierwszym razem :)

 torba na Piotrusia do szpitala czekała 2 tygodnie a on urodził się tydzień  po terminie..

Córa ma się urodzić 23 stycznia a torba na dziś dzień już w pełni spakowana,

matka gotowa w każdej chwili spakować się w samochód i pojechać na porodówkę:)

Magiczna data sylwestra za nami więc teraz już właściwie  mogę rodzić...

Łóżeczko gotowe, dokumenty, wyniki popakowane,

wszystko dograne  a my wciąż czekamy...

Nie mam pojęcia dlaczego, ale dłuży mi się ta druga ciąża....

Pamiętam jak   z Piotrusiem w ciąży byłam i chodziłam jeszcze po drogerii, potem obiad na mieście

z lekkimi skurczami przepowiadającymi...

 Spokojnie się poruszałam z uśmiechem na twarzy,

Wieczorem wysłałam męża na piłkę, z kolegami i wrócił po północy.,...

a ja w tym czasie spokojnie dopakowałam torbę wzięłam prysznic

 i czekałam aż skurczę będą na tyle częste żeby jechać   do szpitala.

Mąż wrócił na co zdziwiony od żony usłyszał zamiast idź spać to wykąp się

Powiem Wam że był lekko zdziwiony, ale zabunkrował się na chwilę w łazience...

Wychodząc usłyszał to się Kochanie ubierz i zawieź mnie do szpitala :)


Przerażenie lekkie było ale okazało się że to nie czas

skurcze mimo regularnych i dość bolesnych były tylko przepowiadające:)

Przyjęto mnie do szpitala, rano z sali porodowej przeniesiono mnie na patologię ciąży,

nie wypuszczono mnie bo byłam po terminie porodu więc musiałam zostać...

Tak też zostałam i już dobę później znowu byłam na porodówce

3.00 przeniesiono mnie na sale, telefon do męża że to już i może przyjechać

 3 godziny na sali a potem tylko 15 minut skurczy partych

I Piotruś był już z nami:)

To co mojemu mężowi zapadło w pamięć to że jak położyli mi małego na brzuchu to jakby

cudownie przestało mnie boleć

(właściwie to chyba tak bo po za małym nacięciu krocza

 okazało się że musiały mnie zszywać- przy moim porodzie były 2 Panie- a szycie odbywało się bez

 znieczulenia, na co ja nawet nie zareagowałam- zdziwienie Pań było spore )

I pamięta jeszcze że dopiero jak mi położyli Piotra na brzuchu to odzyskał czucie w ręce,

a ta  odzyskała właściwy kolor:)


  

środa, 1 stycznia 2014

Sylwestrowo- noworocznie:)

U nas sylwester i w tym roku w domu:)

ale nudno nie było, nawet Piotr dotrwał do 24 

  oglądał na zewnątrz fajerwerki choć hałas  strasznie mu przeszkadzał

i wolał oglądać je przez okno:)

 była późna kolacja, lody z owocami i szampan bez alkoholu, 

którego Piotruś również nie mógł się doczekać...

Najbardziej jednak sylwestrową noc przeżył pies...

tak dokładnie pies który po 12 kiedy wszyscy wyszliśmy oglądać szaleństwo kolorów na Olsztyńskim niebie

 ten był tak wystraszony, że po powrocie nie można go było znaleźć w domu....

schował się tak że mąż z teściem spędzili chwilę na szukaniu go żeby przypadkiem znaleźć go w szafie 

wciśniętego w najgłębszy kąt....

Dziś też boi się nie tylko wyjść z domu, ale nie odstępuje na krok domowników:)

Ale koniec roku to też podsumowania, plany i pomysły na nowy rok 

Podsumowanie zrobione,

plany w głowie,

pomysłów jak zwykle milion :)

A Wam życzę żeby ten Nowy 2014 rok był lepszy niż poprzedni:) 



   

To co Piotrusie lubią najbardziej :) majsterkowanie

 Tak Piotruś i majsterkowanie 

gdyby nie to że śrubokręty nie są w jego zasięgu, 

cały czas by coś rozkręcał i skręcał.

Jednym z prezentów gwiazdkowych była szafa dla Piotrka,



Piotruś oczywiście dzielnie pomagał przy pracy, składając szafę po swojemu, 
 przydatny okazał się młotek, śrubokręt i co mniejsze elementy szafy....



Mały pracuś jak widać sam wykańczał szafę dopingowany przez resztę ekipy składającej :p



ale szafa przypadła mu do gustu najbardziej z innego powodu.....

 w środku znalazło się miejsce, okrzyknięte Piotrusiowym tronem:)

na szufladach jest dość miejsca żeby  się schować i siedzieć .....

Przez dwa dni jak Piotruś znikał w swoim pokoju, było słychać ciche nucenie z szafy oczywiście

 na zaglądanie reakcja 

"ej ja się tu bawię nie przeszkadzaj"

i efekt pracy końcowej 


Szczerze to trochę mu zazdroszczę tej szafy:)