piątek, 3 stycznia 2014

Wyprawka się szykuje... małe wspominki



Wyprawka się szykuje dosłownie....

jakoś mi nie idzie to pakowanie się do szpitala...

rzeczy niby dość ale nie dość

lista zrobiona i spakowana bez zbędnych rzeczy no może paru malutkich...

Jednak wciąż lepiej niż za pierwszym razem :)

 torba na Piotrusia do szpitala czekała 2 tygodnie a on urodził się tydzień  po terminie..

Córa ma się urodzić 23 stycznia a torba na dziś dzień już w pełni spakowana,

matka gotowa w każdej chwili spakować się w samochód i pojechać na porodówkę:)

Magiczna data sylwestra za nami więc teraz już właściwie  mogę rodzić...

Łóżeczko gotowe, dokumenty, wyniki popakowane,

wszystko dograne  a my wciąż czekamy...

Nie mam pojęcia dlaczego, ale dłuży mi się ta druga ciąża....

Pamiętam jak   z Piotrusiem w ciąży byłam i chodziłam jeszcze po drogerii, potem obiad na mieście

z lekkimi skurczami przepowiadającymi...

 Spokojnie się poruszałam z uśmiechem na twarzy,

Wieczorem wysłałam męża na piłkę, z kolegami i wrócił po północy.,...

a ja w tym czasie spokojnie dopakowałam torbę wzięłam prysznic

 i czekałam aż skurczę będą na tyle częste żeby jechać   do szpitala.

Mąż wrócił na co zdziwiony od żony usłyszał zamiast idź spać to wykąp się

Powiem Wam że był lekko zdziwiony, ale zabunkrował się na chwilę w łazience...

Wychodząc usłyszał to się Kochanie ubierz i zawieź mnie do szpitala :)


Przerażenie lekkie było ale okazało się że to nie czas

skurcze mimo regularnych i dość bolesnych były tylko przepowiadające:)

Przyjęto mnie do szpitala, rano z sali porodowej przeniesiono mnie na patologię ciąży,

nie wypuszczono mnie bo byłam po terminie porodu więc musiałam zostać...

Tak też zostałam i już dobę później znowu byłam na porodówce

3.00 przeniesiono mnie na sale, telefon do męża że to już i może przyjechać

 3 godziny na sali a potem tylko 15 minut skurczy partych

I Piotruś był już z nami:)

To co mojemu mężowi zapadło w pamięć to że jak położyli mi małego na brzuchu to jakby

cudownie przestało mnie boleć

(właściwie to chyba tak bo po za małym nacięciu krocza

 okazało się że musiały mnie zszywać- przy moim porodzie były 2 Panie- a szycie odbywało się bez

 znieczulenia, na co ja nawet nie zareagowałam- zdziwienie Pań było spore )

I pamięta jeszcze że dopiero jak mi położyli Piotra na brzuchu to odzyskał czucie w ręce,

a ta  odzyskała właściwy kolor:)


  

3 komentarze: