piątek, 7 lutego 2014

Córcia już z nami:)

Zwlekałam, zwlekałam ale koniec 
Można powoli pokazać ją światu:)

 ale żeby za różowo nie było, trochę o szpitalu i pobycie w nim.

do szpitala  trafiłam nad ranem ze skurczami, żeby było zabawniej z bólami przepowiadającymi...

tak jak za pierwszym razem.
 tak spędziłam  2 godziny potem, zostałam przeniesiona na patologię ciąży. Tam spędziłam cały dzień, regularnie leżąc pod ktg, mając zrobione najmniej przyjemne badanie usg...

Po godzinie 24 znowu  ktg nadprogramowe i przeniesienie na porodówkę znowu:)

Lekarz na mój widok:
''o wróciła Pani, to uparta Pani jest''
na pytanie  kiedy mam dzwonić po męża mówi mi że jeszcze czas niech mąż pośpi 
(było to koło 1 w nocy)
podobno za 2 godziny jak będzie to nic go nie ominie:)

Przy następnym skurczu stwierdziłam, że jednak może to tyle nie trwać..
i nie pomyliłam się bo o 2.50 córcia była już z nami:) 


maluszek nasz spał i spał i jeszcze spał...
była podobno tak wymęczona że odpoczywała:)

 Dziadkowie i pradziadkowie dostali już zdjęcia, więc jedno pokazuje i Wam:)

 Córcia urodziła się 28 stycznia 
dwa dni później byliśmy już w domu...



5 komentarzy:

  1. Wielkie gratulacje:)Wiem jaka to radość :)Zdrówka dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam na świecie maleńką księżniczkę. Gratulacje dla rodziców i starszego brata.

    zapraszam do mnie
    http://mojelatatrzydzieste.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Gratuluję i zapraszam do Majerankowa :-)

    OdpowiedzUsuń