czwartek, 24 lipca 2014

Kultura i kampanie

Chyba każda mama widziała kampanię  żeby ustąpić miejsca ciężarnej lub tę niedawną o miejscu dla rodziców z dzieckiem na parkingu blisko wejścia do np. marketu.
No to teraz kilka faktów z którymi jako kobieta w ciąży i mama się spotkałam.
Nie jest to wyrzut od razu mówię, ale jak ktoś mi mówił a w ciąży to dobrze masz muszą Ci ustępować.
Otóż nie muszą i nie raz nie dwa spotykam się z tym i nie tylko ja że z ludzi wychodzi jakiś  wredota.

Sytuacja pierwsza.

  Laboratorium, kosmiczna kolejka żeby zrobić  wyniki przed wizytą u lekarza(dodam tylko że obie ciąże prowadził mi lekarz prywatnie, wyniki robiłam też prywatnie).
Idzie człowiek na badania, odczekuje kosmiczną kolejkę rano bo na czczo musi być, po czym pani przyjmująca zlecenie pyta w ciąży? Odpowiadam zgodnie z prawdą tak.
Dostaję przyspieszony numerek poza kolejką. 
Pan gotów jest mnie pobić bo on był przede mną, ale na tablicy wyświetlają się numerki, pokazuję mu grzecznie moją karteczkę i numerek który miga na tablicy. 
Pan pełen złości popychając mnie barkiem i chrząkając łaskawie odsuwa się od drzwi.
To samo laboratorium godzinę później. 
(robiłam krzywą glukozy, wychodząc po pierwszym pobraniu, pani bez kolejki kazał za równe 60 minut przyjść na  kolejne pobranie)
Taka sama sytuacja ze starszą Panią której tłumaczenie nie pomogło i weszła dla świętego spokoju przed mną.  Nasłuchała się w gabinecie pobrań.
Raz w miesiącu zdarza się:) Mnie osobiście denerwował fakt, że Panowie którzy  towarzyszyli matkom, żonom, itd. nie mieli na tyle pomysłu żeby ustąpić kobiecie w zaawansowanej ciąży... czy przepuścić o to jedno miejsce, zrobiłam to ja  w połowie ciąży i dziewczyna która spodziewała się że się spodziewa.

Sytuacja druga.

Supermarket. Miejsce dla matki/ rodziców  z dzieckiem jest? Jest i co z tego...
Kto na nich parkuje? Wredne stare baby- może mnie trochę poniosło ale tak niestety często się z tym spotykam osobiście. Wysiada jedna taka i nawet fotelika nie ma już w samochodzie, ale bliżej przecież ma do wejścia, mówisz grzecznie że to miejsce dla rodziców z dziećmi i że chcesz tam zaparkować bo z dwójką dzieci jesteś i zasuwanie przez cały parking jest nie tyle męczące i niebezpieczne co jest stratą czasu.
Ale nie  wyśmieje Ci się w twarz i pójdzie robić zakupy mówiąc pierwsza byłam. Szukasz dalej. Znajdujesz miejsce pod koniec parkingu i zasuwasz najpierw w jedną stronę potem  z koszem zakupów w drugą. 
Zrobiłaś zakupy jesteś z siebie dumna bo mimo jakiegokolwiek braku kultury i zrozumienia dałaś radę.

A  co do supermarketu to dziękuję Pani która przepuściła mnie i syna z którym robiłam zakupy w zaawansowanej ciąży. Pani była przemiła ustępując nam kolejki, mimo że nie musiała.
"Proszę Pani się bardziej spieszy niż ja:)"(młody zaczynał lekko marudzić) 

Sytuacja trzecia.

Pierwsza ciąża, maj piękny, ciepło i powrót z uczelni. Miejsc siedzących w autobusie brak.
Rozmowa na mój temat dwóch pań, może ją puścimy w ciąży jest. 
Ta się puściła to teraz niech ma, my pierwsze siedziałyśmy...
Panie serdecznie pozdrawiam, zwłaszcza że jedna po chwili dojrzała na palcu obrączkę, kiedy jednak postanowiła wstać miejsca ustępował mi miły starszy Pan.
Pani było niezmiernie głupio.
 To był pierwszy i ostatni raz kiedy ustąpiono mi miejsca w autobusie publicznej komunikacji.

Sytuacja czwarta.

Dzisiejsza nie pierwszy raz się zdarza. To właśnie ona zmotywowała mnie do napisania posta.
Stoi matka z dzieckiem(w wózku) przed przejściem dla pieszych, idzie po chleb na śniadanie, bo zwyczajnie się skończył i nie ma daleko. Przejeżdżają samochody, za kierownicami dziś w większości kobiety, część ma na tylnym siedzeniu foteliki. Zgadnijcie ile z nich się zatrzymało?
Stałam dłuższą chwilę bo akurat zrobił się ruch i wiecie kto się zatrzymał?
Pan w wywrotką, taką jak stoją przy robotach, duży samochód któremu ciężej jest się zatrzymać niż zwykłej osobówce, a za kierownica mężczyzna.
Podziękowałam i przeszłam a właściwie przebiegłam żeby nie zabierać więcej czasu.


 Nie nie mam nikomu za złe, bo nie ma czego. 
Takie jest życie i jak mi powiedziała kiedyś teściowa jak się zdecydowałam na dzieci to teraz mam i muszę sobie  z tym  radzić:)
Otóż wydaje mi się że radzę sobie i to całkiem nieźle.

Dlaczego o tym piszę bo przykre jest to że najwredniejsze dla matek i to tych młodych zwykle wredne są inne matki, kobiety które matkami będą....

Po co akcje i znaczki w autobusie dla mam z dziećmi, skoro matka nie siedzi na nich, zwyczajnie mając je zajęte.
Sytuacja która mi się jeszcze przypomniała, jedziemy z synem autobusem, mała śpi w wózku, Piotr zajął jedno miejsce ja obok niego. Widzę kobietę wiszącą nad inną kobietą, miejsc wokoło dostatek, ale ona tłumaczy że chce tu siedzieć i koniec, pani była o lasce i wcale nie dziwię się   że miejsca nie zmieniła dla kaprysu kogoś innego.  Nie wypominam opowiadam co widziałam i jakie sama miałam przygody. 
Tak sobie myślę:
Może więcej uśmiechu na co dzień i życzliwości  ułatwiłoby wszystkim życie.
Może kiedyś Ty będziesz stała na przejściu i co poczujesz kiedy inne matki się nie zatrzymają?
Zastanawiam się czasem, skąd w nas ten pęd i zawziętość?
Po co ?
Po co kampanie na które wszyscy przyklaskują i nikt nie wprowadza ich w życie?
Tak czy inaczej życzliwości Wam życzę :)

15 komentarzy:

  1. Mój boże , tyle tych sytuacji ,że szkoda gadać tak własnie jest wszędzie, każdy się złości kolejki za kolejkami a jeden drugiemu nie ustąpi.

    http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. oj te sytuacje są mi świetnie znane. Nigdy nikt mnie nie puścił przodem do laboratorium ale fakt...nigdy tego nie oczekiwałam tylko grzecznie czekałam na swoją kolej poza jedną sytuacją kiedy pojechałam z mamą na badania (swoją droga nigdy więcej:D) i narobiła szumu w poczekalni że dlaczego ja czekam skoro jestem w 9 miesiącu ciąży...ale to tam drobny szczegół ;). Niestety co bardziej mnie irytuje to kasy niby specjalnie przystosowane dla kobiet w ciąży i matek z dziećmi....ale co z tego że takie kasy są skoro do kolejki ustawia się każdy przeciętny polak a weź kobieto z brzuchem stań i z drugim dzieckiem tańczącym za rękę czekaj na swoją kolej. Inni tylko popatrzą "o kobieta w ciązy!" po czym odwracają się i nigdy nawet nie zaproponuje ustąpienia miejsca w kolejce. To też jest nic. Niestety raz w życiu spotkałam się z perfidnym chamstwem! Właśnie w komunikacji miejskiej i nie będę tu pisać o starszych paniach które z premedytacją pchają się na Ciebie byleby im tylko miejsca ustąpić. Ja napisze o sytuacji która przytrafiła się mojej koleżance w mojej obecności. Dziewczyna w 8 miesiącu ciąży. Zajezdnia autobusowa więc to pierwszy przystanek. Podjeżdża autobus, otwiera drzwi i ruuuuuszyyyyli! Szybko szybko kto zajmie miejsca, rzucają się na to, na tamto.....walka do ostatniego wolnego miejsca....wchodzimy z koleżanką która starała się chronić swój brzuch przed łokciami pchających się, patrzymy wolne miejsca. Podeszła, już siada gdy nagle centralnie pod jej tyłkiem lodują zakupy i krzyczy baba "zajete!". Obie całkowicie osłupiałe patrzymy na nią i koleżanka mówi do kobiety że właśnie siadała a ona się wepchnęła na co ona skwitowała "trudno, zajęte, młoda jesteś to postoisz". Normalnie jak mi ciśnienie podniosła! Mówię do niej że jakby nie zauważyła to koleżanka jest w ciąży. Kobieta całkiem nie wzruszenie stwierdziła że z przodu autobusu jest miejsce dla matki z dzieckiem i że może tam ktoś jej ustąpi miejsce.
    Ja tak jak pani Roksana apeluje- kurka dziewczyny/kobiety szanujmy się. Widząc kobietę w ciąży a w szczególności zaawansowanej pomagajmy im. To nie choroba....to fakt ale sama raz miałam sytuacje że prawie zemdlałam w tramwaju i dzięki bogu ze był wyjątkowo uparty Pan który pomimo wielokrotnych chęci ustąpienia mi miejsca i moim odmowom był czujny i w momencie kiedy faktycznie było mi one niezbędne szybko mi je ustąpił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak jak mówisz, w autobusach jest strasznie dla młodej dziewczyny w ciąży a ile taka dziewczyna się o sobie dowie. Kasy dla mamy ? Powiem tak nie widziałam jej czynnej, ale bardzo lubię samoobsługowe:) Cieszę się że mogę po zakupy jechać samochodem, bardzo.

      Usuń
    2. kiedyś nie miałam takiej możliwości ale od roku na szczęście mam prawko i jeżdżę samochodem :) niestety nie widziałam miejsc specjalnie przystosowanych dla mam.

      Usuń
    3. u mnie na szczęście są :) ale załapać się na nie to prawdziwe szczęście:)

      Usuń
  3. Ja przy pierwszej ciąży w kasach czy w komunikacji miejskiej najzwyczajniej w świecie się nie odzywałam. Kiedy byłam jednak w drugiej ciąży z 1,5 roczna u boku walczyłam o swoje. Może dzieci dodają odwagi?? ;) W supermarketach przy kasach dla kobiet w ciąży kiedy widziałam, że w kolejce stoją mężczyźni lub starsze panie najzwyczajniej w świecie podchodziłam na przód kolejki i mówiłam, że to kasa dla ciężarnych. Niejednokrotnie zdarzyło mi się że jak tylko do kasy podchodziłam to mnie przepuszczali a raz nawet kasjer (!!) nie kasjerka zawołali z początku kolejki żebym podeszła do przodu i to z koszykiem załadowanym po brzegi ;) ja kiedy widzę kobietę w ciąży zawsze przepuszczam, choć kiedyś jedna taka zdawała się oburzona, ze jej ciążę wytykam.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też prawda, dzieci dają dużo siły do walki o sobie i o nie, uczą się od nas:)

      Usuń
  4. Mi w ciąży ani razu nie ustąpiono miejsca, ale brzuch miałam mały, mało widoczny. Raz, gdy byłam w ciąży, mi się facet wepchnął w kolejce do kasy samoobsługowej, a miałam tylko jedną rzecz, a on na dodatek wołał babkę do pomocy, bo nie umiał jej obsługiwać.
    Na pasach też częściej ustępują faceci w dostawczakach, a na miejscach parkingowych dla rodziców stają wypasione auta bez śladu fotelika.
    Ja jak mam wypakowany koszyk, a za mną stoi ktoś z kilkoma sztukami, to zawsze przepuszczam, kogokolwiek. Bo zanim ja się rozpakuję na taśmę, ten ktoś już zdąży się skasować. A jadąc z Polką tramwajem, sama poprosiłam o ustąpienie miejsca dla matki z dzieckiem, bo siedziała tam jakaś dziewczyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to co robimy do nas wraca:) ja napisałam tylko o kilku przypadkach :)
      dobre też się zdarzały

      Usuń
  5. taaa bo te matki myślą właśnie tak że im nikt nie pomagał to i one pomagać nie będą .. przykre to jest wszystkoo, na pobraniu krwi miałam podobne sytuacje u mn ie jest tak że na glukoze wchodzę bez kolejki i tak zrobiłam i nie pytaj co się działo ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem co się działo:) przerabiałam to przy pierwszej ciąży nim zrobiono numerki
      zawsze trafiła się osoba niezadowolona:)

      Usuń
  6. Zdarza się złośliwość, przykre. Ale ja mimo wszystko wierzę, że większość jest z natury pomocna. Czasem tylko się zdarza, że ktoś nie pomyśli, nie zauważy...

    OdpowiedzUsuń