poniedziałek, 29 września 2014

Dziecko na Warsztat II- lokalnie

Wspominałam już o Dziecku na Warsztat?
Dziś rozpoczęła się druga edycja w  niej będzie podróż.

29 września – warsztat dotyczący najbliższego otoczenia – Waszego środowiska lokalnego (i tu – lokalność rozumiana jest dowolnie! – może być region, może być miasto, może być kraina historyczna albo na przykład bardzo ciekawa ulica, na której mieszkacie). 
Temat przewodni: legenda/opowieść/historyjka/bajka


O Olsztynie już było więc udajemy się na szybko w nasze rodzinne strony. 
Będzie o Węgorzewie... Podobno jest to miasto legend.
Jedna z legend jest o... Wrednej Babie. 

 Ciąganie sanek po trawie jest inspirowane legendą "o wrednej mazurskiej babie Konopkowej, która w zamian za swą duszę kazała się latem ciągać diabłu sankami". 

Wedle mazurskiej legendy hulaszcza Konopkowa sprzedała duszę diabłu w zamian za co ten miał jej do śmierci służyć. Jednym z poleceń Konopkowej wydanych diabłu było wożenie jej zimą taczką, a latem ciągnięcie sankami. W efekcie znużony służeniem wrednej babie diabeł zawarł pakt z jej mężem i obaj "pozbyli się" Konopkowej - diabeł jednak w podzięce pomógł jej mężowi dorobić się sporego majątku na "przeganianiu złego" z majętnych dworów i pałaców, m.in. w Sztynorcie

Muzeum w Węgorzewie dba o pamięć o legendach na festynie można spróbować wyścigów w łańcuchach, które nawiązują do legendy o żołnierzu spod Buder... który dzwonił nocami łańcuchami.

Odrobina historii 


Węgorzewo to północny kraniec Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich.
 Leży nad niewielką rzeką Węgorapą u jej wypływu z jeziora Mamry. Liczące niespełna 11 tysięcy stałych mieszkańców miasteczko - stolica powiatu - to duży ośrodek turystyki wodnej. W sezonie letnim węgorzewskie porty tetnią żeglarskim życiem.

Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą z XIV wieku, ale w kronice Piotra z Dusburga z 1326 roku miejsce to wspomniane jest w zapisie o zniszczeniu w 1265 roku przez Krzyżaków grodziska Galindów o nazwie Angetete, które mogło znajdować się na dzisiejszym wzgórzu Konopki, przy wjeździe do Węgorzewa od strony Giżycka. W 1335 roku zakonni rycerze w widłach Węgorapy i jeziora Mamry wznieśli pierwszy zamek. Niedługo postał bo już w 1365 roku spalili go Litwini pod wodzą księcia Kiejstuta. Kolejny zamek postawiono nieco dalej, w obecnym miejscu.

Niemiecką nazwę miasta Angerburg próbuje się wywodzi z różnych źródeł. Jednym z popularniejszych jest doszukiwanie się odpowiedników w języku Prusów w nawiązaniu do pruskiego określenia węgorzy. Angerburg zostało spolszczone na Węgobork, by ostatecznie stać się po II wojnie światowej Węgorzewem.
Prawa miejskie gród nad Węgorapą otrzymał w 1571 roku. Dalsze dzieje miasteczka nie odbiegają znacząco od losów innych mazurskich miejscowości. Pożary, epidemie i działania wojenne pustoszyły raz po raz zagubioną wśród rozległych lasów miejscowość. Pewne ożywienie wprowadziło uruchomienie kolei. Do 1945 roku z Węgorzewa rozchodziło się pięć linii kolejowych, dziś zostało z tego sezonowe połączenie z Kętrzynem. Obecnie najważniejszym połączeniem ze światem jest droga krajowa nr 63.
Historii Węgorzewa towarzyszy wiele barwnych legend, jak choćby ta o zakonniku krzyżackim, który zakochał się w pięknej dziewczynie i złamał śluby zakonne. Ukarano ich oboje. Zakochani zostali razem zamurowani w zamkowej kaplicy obok bramy miejskiej. Od tamtej pory, gdy wybije północ można ich spotkać w zamkowych komnatach.

Inna opowieść dotyczy wzgórza Konopki. Tutaj ma być pogrzebana złośliwa baba, żona niejakiego Konopki. Kobieta musiała mieć wyjątkow wredny charakter, skoro nawet pokonała diabła. Mazurski czart zawarł z nią pakt, ale przeliczył się. Konopkowa tak mu dopiekła, że nieborak zwrócił się do jej męża, by pomógł mu ją zgładzić. Obaj urządzili pułapkę, i Konopkowa została żywcem zasypana na wspomnianym wzgórzu.

Niezwykle krwawa historia towarzyszy dwóm XVIII-wiecznym rozbójnikom węgorzewskim: Józefowi Musiorskiemu i Karolowi Prengelowi. Obaj słynęli z nizwykłych wyczynów, łącznie z uduszeniem więziennych strażników. Miarka się przebrała, kiedy rozbójnicy zgwałcili wiejską dziewczynę, a następnie uśmiercili ją wieszając głową w dół nad mrowiskiem. Zostali schwytani i w 1785 roku na dziedzińcu węgorzewskiego zamku zostali zgładzeni, a ich głowy wbite na pal ustawiono na miejskich rogatkach.
Z Węgorzewem była też związana Jadwiga Tressenber, autorka zbioru legend "Mazurskie opowieści". W miejscowym Muzeum Kultury Ludowej pracuje aktualnie archeolog Jerzy Marek Łapo, który opublikował zbiór podań ludowych z Mazur Wschodnich pt. "W cieniu zamkowej góry".  

Na pierwszy raz wystarczy tego zwiedzania. Mam nadzieję że lubicie legendy i historie
 i legendy. Bo mam dla Was drugą odsłonę tego warsztatu.

Tu inne mamy i ich pomysły 



15 komentarzy:

  1. Polska kryje wiele fantastycznych legend :-)) miło jest je poznawać :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Krwawa ta historia jest, tu kogoś zamurowali, tam pogrzebali, tam się baby pozbyli... Strach mieszkać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Ja nie zdecydowałam się na żadną historię dotyczącą naszej rodzinnej wioski i skupiłam się na mieszczącym się nieopodal miasteczku, bo wszystkie historie z mojej miejscowości wiążą się ze zrywami powstańczymi i poza tym, że są krwawe to jeszcze na ogół nie są nawet odrobinę optymistyczne.

      Usuń
  3. Oj pojechałabym do Węgorzewa :) Wiele razy byłam w Pieczarkach na obozie :) Wiesz gdzie ?

    OdpowiedzUsuń
  4. My bardzo lubimy legendy I czekamy na drugą odsłone

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj Węgorzewo. Mam ogromny sentyment do tej miejscowości. W czasach studenckich tam właśnie zaczynały się nasze doroczne rejsy DZami. A w Sztynorcie była najsłynniejsza tawerna w okolicy. Ale legendy o babie nie znałam.

    OdpowiedzUsuń
  6. brrr, przeszedł mi po plecach dreszczyk:) ciekawe, co mi się dziś przyśni:) fajnie opisałaś historię i legendy Węgorzewa

    OdpowiedzUsuń
  7. No i powiedz mi jak ja mam teraz spokojnie spac???!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie to tez nowosc. Nie słyszałam tych legend dotąd, choć ja z Warmii, wiec po sąsiedzku ;) ps. Festiwal jeszcze macie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Mazury! A ileż tam legend i opowieści strasznej treści ;-)
    Pozdrawiam z Tajwanu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejna legenda do "kolekcji", której nie znałam :). Po tym warsztacie można by spisać całą księgę takowych :)

    OdpowiedzUsuń