wtorek, 14 października 2014

Zdjęcia dziecka w sieci....

Z każdym razem kiedy mówię mamie, że widziałam zdjęcie dziecka na facebooku lub innej stronie, słyszę: "przecież to niebezpieczne". 
Czasem zwyczajnie tracę cierpliwość, tłumaczenie nic nie daje...
Czasem jednak sama z przerażeniem myślę kto może ściągnąć zdjęcia z sieci...


W sieci bardzo często dochodzi do naruszenia ochrony wizerunku dzieci i to przeważnie w wyniku braku przezorności rodziców. To zrozumiałe, że w realiach wszechobecnych portali społecznościowych wrzucanie prywatnych zdjęć wydaje się czymś naturalnym, ale fakty są takie, że plik raz udostępniony na zewnętrznym serwerze nie jest już w pełni pod naszą kontrolą. Najbardziej pesymistyczny wariant to rozprzestrzenienie się w sieci, np. fotografii, wykorzystanie jej w tzw. MEM-ach czy trafienie do zasobów pedofilii, którzy niejednokrotnie organizują się w grupy, wymieniają materiałami, przerabiają je i dystrybuują dalej. Poza tym, pamiętajmy, że nasze dziecko w końcu stanie się dorosłym człowiekiem, który niekoniecznie musi być zadowolony z obecności intymnych zdjęć i filmów ze swojego dzieciństwa np. na Facebooku, Youtubie lub innym serwisie o ogromnym zasięgu.



Porada:

,,Udostępniając wrażliwe materiały rodzinie bądź znajomym warto korzystać z narzędzi oraz platform, które umożliwiają nadawanie dostępu wybranym odbiorcom i prowadzą politykę prywatności podporządkowaną bezpieczeństwu użytkowników. Rodzic powinien mieć pełną kontrolę nad publikowanymi materiałami, ich udostępnianiu oraz usunięciu” – mówi Kuba Magierowski, współautor bezpiecznego portalu dla rodziców ministrefa.pl

Co z tym zrobić?



Działa już ministrefa.pl - serwis, który wg zapowiedzi ma być rozwiązaniem dla użytkowników portali społecznościowych, obawiających się o bezpieczeństwo wizerunku dzieci w Internecie. Ochrona prywatności oraz szereg praktycznych funkcji mają uczynić z projektu idealny portal dla zaangażowanych rodziców.

Internet staje się coraz ważniejszym narzędziem dla rodziców, stanowi on źródło pomocnej wiedzy, ale także sposób na pokazanie całej rodzinie, np. zdjęć czy filmików dziecka. Trzeba przy tym pamiętać, ze na wizerunek malucha czyha wiele niebezpieczeństw. Przede wszystkim, raz wrzucony do Internetu plik zostaje tam już na stałe – przepływ danych w sieci jest trudny do skontrolowania, dlatego nawet pojedyncze zapisanie zdjęcia na zewnętrznym serwerze, np. w trakcie używania popularnych serwisów społecznościowych albo do upload’owania plików, może sprawić, że trafi na nie ktoś niepożądany.

Czujny rodzic w Internecie
Mając na uwadze ryzyko związane z niefrasobliwym udostępnianiem np. fotografii dziecka, łatwo dojść do paradoksalnego wniosku, że mimo licznych atrakcji oferowanych przez Internet, niewskazane jest korzystanie z nich. Tak na szczęście nie jest, ponieważ istnieje możliwość sięgnięcia po serwisy społecznościowe, oddające użytkownikom pełną kontrolę nad kontem: moderowanie profilu, zarządzanie uprawnieniami, oraz wyposażone w politykę prywatności stworzoną z myślą o ostrożnych rodzicach. Takim pozytywnym przykładem jest portal ministrefa.pl, który służy, poza udostępnianiem zdjęć i filmów z udziałem malucha, monitorowanie postępów dziecka w tzw. kalejdoskopie rozwoju, prowadzenie kalendarza wydarzeń, pamiętnika czy tworzenia okazjonalnych list prezentów.
,,Sami jesteśmy rodzicami, dlatego rozumiemy potrzeby i obawy osób, które chcą podzielić się z bliskimi pięknymi materiałami, ale wolałyby to zrobić w bezpieczny technicznie sposób. Wszyscy powinniśmy pamiętać o tym, że nasze maluchy w końcu dorosną i niekoniecznie muszą być szczęśliwe z powodu aktualnej aktywności rodziców w sieci” – mówi Kuba Magierowski, współautor internetowego projektu dla rodziców.

Cieszę się ogromnie że znalazłam takie miejsce. Dlatego że nie tylko jest to pamiątka dla moich dzieci. 
Wiem że mogę wybrać osoby, którym udostępnię zdjęcia. 

Słów kilka o sieci 

Internet jest nieodzownym elementem naszego codziennego życia. Wielu z nas nie wyobraża sobie dnia bez sprawdzenia poczty elektronicznej czy zalogowania się do serwisu społecznościowego. Obok prawdziwego, realnego świata prowadzimy drugie życie – CyberLife. Niby wszystko fajnie, ale… czy wiemy  w jakich sytuacjach, korzystając z sieci, narażamy dane oraz tożsamość na największe ryzyko?

Dobre hasło to podstawa

Nie tylko w reklamie hasło ma znaczenie. Dobre zabezpieczenie uzyska się dzięki unikalnej kombinacji wielkich i małych liter, cyfr oraz symboli. Gdy stosujemy krótkie, pospolite nazwy (tata, pies, password itp.), czy ogólne informacje o nas (data urodzenia, ulica/adres zamieszkania, imię) wprost zapraszamy internetowych złodziei do naszego świata… nie tylko wirtualnego. 
Unikalne hasło wcale nie musi być trudne do zapamiętania. Z pewnością masz jakieś swoje ulubione powiedzenie/przysłowie. Zamień je po prostu na szyfr, używając pierwszych liter, np. „siała baba mak, nie wiedziała jak!” – hasło „sbm,nwj!”. To proste i skuteczne! Jeżeli nie masz pomysłu na swoje unikalne hasło, zawsze możesz skorzystać z generatora haseł on-line.


Nie powtarzaj się!

Jak często używasz tego samego hasła do poczty i różnych serwisów społecznościowych? …no właśnie. Oczywiście jest to dla nas wygodne, ale w ten sposób znacząco ułatwiamy hakerom zalogowanie się do „naszej tożsamości”. Rozwiązaniem jest stosowanie różnych haseł w zależności od konta. Jeśli nie jesteśmy w stanie ich wszystkich zapamiętać, to oprócz tradycyjnego notatnika, można skorzystać z tzw. elektronicznych portfeli do przechowywania haseł  jak np. „KeePass”.

Asertywność w sieci jest w cenie… twojej wolności

Często warunkiem użycia jakieś aplikacji na portalach społecznościowych jest zezwolenie na wykorzystanie naszych podstawowych danych. Zapewne niejednokrotnie pojawił się wam monit na monitorze, o wyrażenie zgody na publikowanie postów w waszym imieniu… Każdorazowa zgoda na takie to dla nas ryzyko nadszarpnięcia naszego dobrego wizerunku, chociażby w oczach naszych znajomych, którzy będą atakowani typowym SPAMem lub/i zaproszeniami do polubienia „czegoś tam” za cenę… własnej internetowej tożsamości. Wniosek jest jasny „ nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” – również w sieci, i dodatkowo warto zapoznać się z informacjami podanymi przy żądaniu dostępu do naszego profilu oraz ustawić wysoki stopień zabezpieczeń dostępu.


Myślisz, że jesteś anonimowy w sieci ?

Anonimowość w sieci to mit. Każdy komputer ma swój numer IP, który można zidentyfikować. Co więcej, (prawdopodobnie) wszystkie serwisy internetowe – portale informacyjne, sklepy internetowe, vortale tematyczne, witryny instytucji publicznych analizują nasze zachowanie dzięki tzw. ciasteczkom (pliki cookies). 


Znacie Portal? Macie tam konto?
Ja już mam i pomału uzupełniam zdjęcia...
Chcielibyście zobaczyć jak wygląda nasz profil i jak łatwo go założyć?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz