wtorek, 30 grudnia 2014

11 miesięcy we czworo... szybko i nieskładnie, ale szczerze :)

Nie będzie podsumowania roku na blogu, nie będzie postanowień noworocznych i pisania o zmianach. One zwyczajnie będą się stopniowo działy.Będzie jednak o uciekającym czasie. o tych 11 miesiącach które już minęły i które spędziliśmy we czworo. O zmianach w nas, we mnie i każdym z nas z osobna...O relacji, rodzeństwa...

A zaczęło się w styczniu, mroźnymi dniami przywitał ją świat.Jak reagował brat? Dobrze, bardzo dobrze, po historiach mrożących krew  w żyłach jak to młodsze dziecko staję się obiektem na który czyha to starsze. U nas było inaczej, wiele dni tłumaczenia i rozmów, dużo informacji dostarczanych  młodemu człowiekowi, Piotr przygotowywał się na przyjście na świat siostry kilka miesięcy, widział wszystkie przygotowania, pranie ubranek, przygotowywanie łóżeczka, rosnący brzuch. Nie chodził do przedszkola więc spędzaliśmy we dwoje możliwie jak najwięcej czasu razem...Potem kilka dni  w szpitalu i on nad nią nie mogąc się doczekać zabaw z nią. Lekko budzący ją żeby już wstała i się bawiła:) piękne wspomnienie...Dużo zdjęć obojga, jak jest teraz?Piotr poszedł od października do przedszkola i mimo rocznej przerwy, która miała go uchronić przed chorobami, od tamtego czasu regularnie jest w domu bo choruje... był czas że chorowali oboje... ciężki okres. Wyczerpujący  to bardzo. Obecnie się doleczamy, żeby wrócić do przedszkola.Jakim są rodzeństwem? Żyć bez siebie nie mogą, ale i dokuczają sobie kiedy tylko mogą. Zabierają zabawki, ale jedno przytula drugie. Ławo nie jest, głównie ze względu na to co słyszy syn: "daj jej ona jest młodsza..."  i człowiekowi włos się jeży... Widzę jak 4,5 latek ma ustalane wymagania jakby był dorosłym, kiedy to właśnie Ci dorośli zachowują się jak dzieci.Co zauważyłam? Bez ingerencji dorosłych 4,5 i 11 miesięczne dzieci potrafią się dogadać. Zwyczajnie przy jednym stoliku, czy na jednym dywanie, obok siebie, bez krzyku, bez dorosłych...Uwielbiam na nich wtedy patrzeć, mimo że czasem chcą tę samą zabawkę i kończy się to przepychanką. Jak się zmieniła moja relacja z nim?  Zmieniła się bardzo, nie mogę poświęcać mu już całego czasu, bo muszę go dzielić na oboje. Staram się to robić mimo że nie jest to łatwe... Kłócimy się tak zdarza mi się kłótnia z 4,5 latkiem, która zawsze przynosi rozwiązanie. Rozmowę...Ich dwoje, sprawiło że nauczyłam się odpuszczać. Nauczyli mnie też że z nimi mogę wszystko, mogę pojechać 350 km, w jedną stronę, biegać po zoo, spotkać wspaniałe mamy, a potem jeszcze wrócić kolejne 350 km za kółkiem. Z nimi z obojgiem, nauczyłam się cieszyć każdą chwilą z mężem... nawet tą najkrótszą. Wiem że mogę dużo mogę! Im więcej mogę tym bardziej nie jedną osobę to boli... co akurat jest przykre. Mogłabym pisać o tym w jak wielu miejscach nie chce się widzieć matki z dzieckiem, a co dopiero dwójką... Tylko po co? Jest tyle wspaniałych miejsc i osób... Tyle dobrego dzieję wokół nas i to chcę mówić, to chce Wam pokazywać na zdjęciach...Był czas że nie wiedziałam jak chce żeby wglądało dalej moje życie, nie wiedziałam jak to poukładać złożyć w całość. Teraz wiem więcej niż wiedziałam 11 miesięcy temu. Im więcej czasu spędza ze mną w domu tym bardziej mnie to cieszy, lubię go obserwować, patrzeć jak się rozwija. Mimo że ma swoje humory jak każdy człowiek, nie chce tracić ani chwili... Ani jej ani jego. Każda chwila jest piękna i nie ważne czy w zoo 350 km od domu czy na drzewie 350 m od domu. Ważne że razem.11 miesięcy uczenia się od nowa, układania życia we czworo. Piękne i trudne 11 miesięcy...Jak się rozwinęła ona? Inaczej niż on. Zupełnie, oboje są inni i widać to od początku, nie mówię tylko o płci... Jak bardzo są wspaniali w swojej różności:) Na samą myśl mam łzy radości w oczach. To piękne że te święta były dla mnie okresem do myślenia, obserwacji. Przy okazji dowiedziałam się paru rzeczy... I podobnie jak dziś napisała Kinga śmieję się dziś z tego. Śmieję się w twarz każdemu kto z nudy zaczepia moją mamę.Dla mnie to był dobry rok, pełen wrażeń i doświadczeń nie tylko dobrych. Z niego wyniosłam wiele nowych pomysłów, kilka wielkich kopniaków, kilka pięknych znajomości, które zamierzam pielęgnować bardziej:)  A więcej zmian zobaczycie już niedługo :)Czego życzyć mogę Wam w Nowym Roku?Odwagi!!! bo tego brakuje niektórym, odwagi! Nauczcie się mówić o tym co myślicie ludziom o których to myślicie, a nie obgadujcie. Odwagi w spełnianiu marzeń, bo nikt c za nas nie spełni. Odwagi do mówienia o ważnych sprawach  i wyrażaniu swojego zdania.Tego życzę Wam i sobie i Wam w Nowym Roku. Niech kolejny rok będzie  jeszcze lepszy dla Was.


5 komentarzy:

  1. spełnienia marzeń i wszystkiego co najlepsze!

    OdpowiedzUsuń
  2. Roksano, aby ten rok układał się tak, jak sobie to wymarzysz ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy głównie ode mnie :) będzie wspaniale:)

      Usuń
  3. Najlepszego :)

    Natalia.

    OdpowiedzUsuń