niedziela, 4 stycznia 2015

Odporność dziecka.

Nie było mi łatwo pisać ten post. O nie chorowanie Piotra walczymy od półtorej roku...
Zaczęło się od koszmarnego zapalenia płuc, którego lekarze nie mogli stwierdzić... Nie o tym.
Po prawie miesięcznym pobycie w szpitalu i którym już pisałam, bardzo łagodnie, mieliśmy przerwę. Piotr nie chodził do przedszkola, był w domu, spacerował, pił tran, jadł dużo zdrowych rzeczy, owoce warzywa z własnego ogrodu. Nie było problemu do czasu powrotu do przedszkola...




Wtedy to dobry czas kiedy w końcu się lekko uspokoiłam, nie panikując o każde kaszlnięcie, poszedł w październiku do przedszkola. Cieszyło mnie to ze względu na niego, miał rówieśników, z którym się bawił. Pojawił się jednak inny problem, jedzenie! Syn jest niejadkiem, niestety. Nie pilnowany że ma coś zjeść potrafił w przedszkolu nie tknąć jedzenia lub po łyżce zupy odmówić. W domu jadł większą niż zwykle porcję obiadu... Prawda jest taka że te regularne posiłki też dużo dawały jego zdrowiu i samopoczuciu. Kolejny problem to chore dzieci w przedszkolu. Nie wiem jak można(darujcie mi proszę teksty typu nie dostanę urlopu na każde kichnięcie dziecka, nie o tym piszę), piszę o odstawianiu dziecka do przedszkola dosłowne w stanie podgorączkowym, z kaszlem który je dusi! Tak i takie przypadki się zdarzają, tak jak dzieci z silną reakcja alergiczną. Dzieci bawią się razem, tymi samymi zabawkami, to normalne. Tylko że choroba też jest wtedy normalna. Ja mogąc jak widziałam że Piotr się słabo czuje albo kaszle zostawiałam go w domu na obserwację. Wiem że nie każdy może, ale jak dziecko widać że jest w złym stanie jak może je odstawić za drzwi żeby przedszkolanka nie widziała i wyjść!  No jak?
Tak czy inaczej własnej roboty miód z mniszka, tran, owoce i domowe przetwory, szpinak, czosnek i inne dobroci nic nie dały przy nawale infekcji w przedszkolu. Cały grudzień nie byliśmy w przedszkolu i tak się składa że przynajmniej do połowy stycznia nie będziemy. Niby wygląda dobrze ale wyniki krwi nie są zachwycające. Bierzemy niestety leki, inhalujemy się i mam nadzieję przetrwamy do wiosny.  W między czasie wzmacniamy się my rodzice i Piotr bo mała Roksana póki co radzi sobie dobrze poza jedną anginą która dopadła nas wszystkich. Od karmienia piersią nie chce się póki co odstawić i dla jej zdrowia jest to jak widać dobre, pomimo sporej ilości infekcji ona trzyma się bardzo dobrze.
Co nam pomaga w tym ciężkim czasie?
Syrop z cebuli który dziś nastawiłam,



Kinder Biovital na wzmocnienie ze względu na wyniki wersja z żelazem, według syna jest pyszny.
Chętniej je i jakby lekko więcej.



Od czasu do czasu witaminowe żelki oraz przed biovitalem saszetki z DHA i wit.D. Dlaczego? Coś słodkiego z pożyteczny.



Wtedy kiedy to możliwe spacery.

Wietrzenie domu jest na porządku dziennym, jesteśmy w pokoju dziennym z kuchnią, wietrzą się sypialnie, bawimy się w pokoju wietrzy się kuchnia, bardzo fajne powietrze tylko kiedy pojawiły się mrozy.

Kolejnym fajnym sposobem, o którym często zapominamy jest dieta. Dzieci uwielbiają kaszę gryczaną, jęczmienną mniej ale też zjedzą, Tak Roksana też:) uwielbiają paprykę, szpinak, fasolę. Co z zimą? Kiedy "świeże" nie jest świeże? Osobiście uwielbiam latem mrozić warzywa, kiedy się kończą sięgam po sprawdzone  firmy z których można stworzyć takie cuda:)(niżej frittata)



 Ostatnie chyba, a ważne to higiena. W okresie grypowym trzeba zwracać na nią jeszcze większą uwagę. O produktach które mamy zawsze przy sobie już pisałam:)



Co nas czeka? Wzmacnianie! Podobno herbatki z czystka działają cuda? Prawda to, bo maliny i czarny bez prawi kończymy, a szczerze mówiąc nie chcę suplementować sztucznie. Jakie jeszcze macie sposoby? Cytryna, miód... Co jeszcze? Pigwa do herbaty. No właśnie pigwa czy pigwowiec?
O czystku się naczytałam, ale jakoś nie mogę się przemóc. Podpowiecie ?

ZDJĘCIA tu, tu, tu, tu, tu

7 komentarzy:

  1. Czystek mi nie podchodzi w smaku. U nas lemoniada na porządku dziennym-ciepla przegotowana woda z miodem i cytryną. Ponadto sambucus z grypowity i tak jak u Was wentylowanie siebie i mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no widzisz dlatego nie jestem przekonana, ale spróbuję na sobie zobaczymy. U nas było coś podobnego do sambucus, ale jakoś nie robil szału:/

      Usuń
  2. Ja kinder biovitalu nie polecam, po pierwsze u nas nie działał, a apetyt był jeszcze mniejszy, a po drugie dawka żelaza może sprawić, że zęby będą miały nie za ciekawy kolor. Paweł jest alergikiem, niejadkiem, chorowitkiem, już sama nie wiem co mam mu podawać :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika żelazo owszem ale kiedy jest go zbyt dużo w organizmie, u nas jest na zalecenie lekarza, żelaza ma za mało a sama dieta nie dawała rady, więc przez pewien okres tym się wspomagamy. A na zębach widziałam nadmiar żelaza, od wewnątrz ciemny, prawie czarny nalot miała osoba w rodzinie. Mamy go 3 tygodnie i apetyt jest lepszy, a widzę to bo jest w domu i widzę jakie porcje je. Każde dziecko reaguje inaczej i mam nadzieję odstawimy go szybko

      Usuń
  3. Mój syn ma 7 miesiecy i dwa zapalenia płuc za sobą. Urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc i przez to, że od razu był na antybiotyku jego odporność była bardzo słaba. Teraz podajemy tran dla dzieci, dużo spacerujemy, zdrowo odżywiamy i gdy przychodzi katar leczymy się domowymi sposobami, żeby nie osłabiać organizmu lekami. Pozdrawiam i zapraszam do nas :) www.rzorza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam i lubię:) współczuje zapalenia płuc, mielismy jedno ciężkie szpitalne... a teraz jeżeli nawet syropy z apteki staram się jak najbardziej naturalne a na kaszel nic tak nie działa jak syrop z cebuli, cytryny miodu:)

      Usuń