wtorek, 27 stycznia 2015

Zła MATKA!

Wychodzi na to, że jestem złą matką...


Jestem złą matką, bo moje dziecko jest przeziębione, bo nie je tak szybko jak inne,
 a z postawionego przed nim talerza nie znika w mgnieniu oka....



 Jestem zła bo nie pozwalam zajadać się toną słodyczy jak życzyli by sobie niektórzy, jestem najgorszą istotą na ziemi, bo zabieram dziecko na pobranie krwi zamiast pozwolić ładować w niego antybiotyki na ślepo.... Jestem okropna kiedy młody dostaje mocnego kataru i stanu podgorączkowego a ja nie puszczam go do przedszkola...

"Zabierasz dziecku dzieciństwo..."- tak jeżeli  brak przyzwolenia na cały dzień bajek jest zabraniem dzieciństwa to odbieram je swojemu dziecku bez najmniejszych skrupułów. Zabieram je również ćwicząc z nim raz dziennie szlaczki, żeby nie pisała jak kura pazurem (czyli tak jak jego matka;/)
Zabieram mu je, bo wolę włożyć trochę wysiłku w zabawę z nim, zamiast włączyć tv i mieć z głowy.  Nie  mam  telewizora i jestem z tego dumna mimo że dla wielu jest to nie do pojęcia...

"Źle go ubierasz!!!"- tak źle, nie pozwalam mu chodzić przegrzanemu, mokremu od potu, przecież tylko wtedy będzie mu ciepło, to nic że jak lekko zawieje to będzie chory. Ubieram tak żeby było mu ciepło i wygodnie.

"To tylko jeden słodycz"- tak jeden od jednej babci, jeden od drugiej... a szuflada z jego słodyczami pęka w szwach, bo nie  ma jej kto opróżnić ale pamiętajmy to tylko jeden słodycz!!! Jak ja śmiem nie pozwolić zjeść mu skoro est częstowany..... Zamiast kolejnego słodycza polecam kolorowanki lub książeczkę dostosowaną do wieku z zagadkami, do ćwiczenia pisania. Cieszą bardziej.

"bo kiedyś dzieci siedziały w domu" mój dzisiejszy hit dnia... tak siedziały, dla mnie osobiście przedszkole jest uspołecznieniem mojego dziecka i nauką nawiązywania kontaktów między ludzkich, niestety przez częste choroby więcej go w nim nie ma niż jest:/(nie mówię że tylko przez przedszkole można się tego nauczyć, ale na chwilę obecną jest to główne miejsce gdzie spotyka rówieśników)

"chcę to mu kupię"- a kiedy się nie zgadzam lament... Wyobraźmy sobie jednak sytuację kiedy, dziecko za każdym razem kiedy któreś z rodziców wyjdzie z domu pyta "a co mi przywieziesz"?
 Tak zostaje przyzwyczajone. Przez babcie, dziadków, ciotki. Macie pojęcie jak to jest dziecku tłumaczyć że wychodząc np. ojciec kilkukrotnie z domu do klientów nie jest w stanie za każdym razem przynieść mu zabawki lub sterty słodyczy? No cóż dzieci szybko się przyzwyczają do rozpieszczania, ale co kiedy wraca do domu i codzienności. Jestem złą matką! Bo bardzo chciałabym nauczyć moje dziecko szacunku do jego zabawek i pieniędzy które dostaje, a takie chcę to mu kupię zdecydowanie nie pomaga a jedynie stwarza problem.

"bo taką zabawkę powinien mieć, a to to starta pieniędzy!" -to kolejny punkt zapalny, najgłośniej odradzany mi przez wszystkich Furby. Ku zmartwieniu tych głośno krzyczących dzieci(oboje) są z niego bardzo zadowolone. Ku zdziwieniu tych samych, którzy uparcie twierdzili że roczna dziewczynka musi mieć lalkę... może i tak  tylko dostała dwie i nie interesujące są dla niej... Nie żebym mówiła. Kupując dziecku prezent warto porozmawiać z rodzicami. Czasem warto kupić jedną droższą rzecz niż milion dupereli, które się rozlatują lub dziecka nie interesują.

"chipsy to samo zło..."- nie twierdzę, że są zdrowe. Nie są ale ja też mam czasem na nie ochotę. Czasami (nie codziennie, raz na jakiś czas) ale skoro mówimy o tym co zdrowe to jak ktoś  mi mówi że 3 soczki w kartoniki te ze słomką są zdrowsze niż woda to ja wymiękam... Moje dziecko uwielbia pić WODĘ! Lubi też chipsy sorry.

Mamy PROBLEM!!! Jaki, jestem złą matką powiedzmy to szczerze... Każdy kto nie jest mną wie lepiej co jest dobre dla moich dzieci... Wie lepiej co lubią jeść, czym się bawić i w czym będą czuły się dobrze!



Ja wiem, że to z dobrego serca, żeby mi doradzić. Rozumiem. Mam jednak serdecznie dość!!! 
Kurcze to ja spędzam czasu najwięcej z moimi dziećmi i tak samo jak denerwuje mnie kiedy idąc do lekarza z dzieckiem wiem że nie czuje się on już najlepiej i jest to najlepszy moment na zaczęcie leczenia a słyszę przecież nic po nim nie widać, tak samo drażni mnie jak słyszę a to zrób tak, to tak a to tak... 

Jestem złą matką, mimo że przyzwyczajenie sprawiło że zarówno starszy 5 letni syn jak i młodsza roczna córka, jedzą ciemny ryż kasze gryczaną, fasole, soczewice, duże ilości owoców i warzyw, a raz na jakiś czas dostanie chipsy, robi ze mnie złą matkę. No cóż każdy ma prawo do własnych poglądów. JA jako dorosła kobieta i matka mam też prawo do wychowania dzieci tak jak uważam to za stosowne.

Jestem złą  matką niezależnie od tego czy zabieram dzieci ze sobą wszędzie, czy zostawiam je pod czyjąś opieką... Mam ostatnio wrażenie że czego bym nie zrobiła będzie to samo zło dla moich dzieci i w poszukiwaniu dla Was adekwatnych do samopoczucia zdjęć znalazłam plakat z filmu.....


Filmu jeszcze nie widziałam, ale sądząc po tym co słyszę, po ilości rad to chyba tak jestem postrzegana...

Co robi zła matka żeby się wyluzować? Hm, zagląda TUTAJ :p no czasem TU

A tak serio to żeby nie oszaleć tłumaczę sobie, że każdy z tą dobrą radą ma prawo wyrazić swoją opinię, nie ma prawa mówić mi że jestem złą matką! Może tak myśleć, bo może. Nie znoszę jednak podważania moich ustaleń z moim dzieckiem.  O czym mówię? np. o słodyczach, syn wie kiedy wystarczy, a podtykanie mu kolejnych słodyczy kończy się ostatnio głośnym zdaniem "mama mi więcej nie pozwoliła" i w tle uciszanie to mamie nie powiemy "nie chcę już"

Zabawki, słodycze czy ale to ja mu pozwolę.... to kilka punktów zapalnych. Ostatnio tak zmasowanych, że pod ich wpływem postał wpis. Nie twierdzę że jestem ideałem i wszystko robię dobrze, ale staram się być jak najlepszą mamą dla moich dzieci.  A największa nagrodą i uznaniem dla mnie jest

 "KOCHAM CIĘ MAMO"

7 komentarzy:

  1. Po co się tak przejmować gadaniem innych?? Każdy ma swoje dzieci, lub je już wychował i zrobił po swojemu. Rób jak uważasz i tyle. Jakbym miała się martwić tym, że słyszę od mamy czy teściowej że moje dzieci latają po domu w skarpetkach a nie w paputkach to bym osiwiała bo dzieje się to codziennie po kilka razy. A mam to w nosie. Będą tak chodzić i tyle.
    My akurat chipsów nie jadamy. Za to na słodycze pozwalam raz na jakiś czas (czyt. dwa-trzy razy w tyg.) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natłok tego wtrącania się mnie przygniótł, powiedziałam to najpierw osobom od których słyszałam teraz tu i koniec tematu:) zgadzam się każdy ma swoje szkoda że do niektórych nie dociera:)

      Usuń
  2. Bardzo mi się podoba ten wpis. Bardzo mądrze napisałaś. Brawo! Matka wie ci dobre dla swojego dziecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak nie wie to nie boi się pytać:) Dziękuję:)

      Usuń
  3. Wygląda jak spis uwag od teściowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz nie zawsze, prawda jest taka że niezależnie czy to teściowa, mama babcie czy ciocie, zawsze wiedzą lepiej.... ZAWSZE! To taki splot od wszystkich:)

      Usuń
  4. Znam to aż za dobrze... U nas niestety moje uwagi nie podziałały i afera poszła o krok dalej i odkąd w domu jest drugie dziecko, to teściowa nas odwiedza, a nie my jeździmy do nich, a u mnie w domu panują moje zasady... Jak będzie później, to się okaże...

    OdpowiedzUsuń