środa, 4 marca 2015

Nasze wyjazdy.


Pytacie mnie często jak udaje mi się podróżować z dwójką dzieci często bez mojej drugiej połowy, jak radze sobie z rzeczami, podróżą nie raz całkiem odległą. Chciałam Wam więc pokazać że wystarczy organizacja, a jak powiedziała wczoraj mądra osoba dziecko w niczym nie przeszkadza wystarczy tylko wszystko ułożyć i być świadomym tego co może się przydarzyć. Większość tego co może się stać podczas wyjazdu z pociechą jesteśmy w stanie przewidzieć, wiemy jak nasze dziecko reaguje na zmiany. Przy najmniej powinniśmy wiedzieć. To głównie mama spędza czas z dzieckiem. Nie wiem jak jest u Was, u mnie od zadań domowych jestem ja. Czasem jestem zmęczona, ale takie są miedzy nami ustalenia i mamy tego pełną świadomość. Nie jest tak że moja druga połowa nie kiwnie palcem w domu. Na porządku dziennym są potykania się o zabawki czy kurz, gdzieś na szafce. Nie jestem perfekcyjną panią domu! Zapominam kupić rzeczy po którą pojechałam, ale wracam z milionem innych dobroci.






Jeżeli chodzi o wyjazdy z dziećmi cierpię na nadmiar zabranych rzeczy częściej niż na niedobór, niezależnie od sytuacji. Pakowania i rozpakowywania nie lubię, zawsze zabieram zbyt wiele rzeczy, ale nieskromnie powiem że nie zdarzyło i się zapomnieć znaczącej rzeczy jadąc z dziećmi gdziekolowiek.


Jak się pakuję? Nie robię listy! Nie wiem dlaczego ale jak ją robię to i tak nie biorę z niej rzeczy, nie pakuję się pod dyktando kartki. Otwieram szafę na początek dzieci, wybieram z każdej półki rzeczy które będą potrzebne z zapasem jednej lub dwóch gdyby coś się wydarzyło. Zawsze ez względu na wiek, wolę mieć zapasową koszulkę kiedy moje dziecko bawi się np. nad jeziorem w wodzie, na powrót do domu zabieram mu suchą, czystą nie dla kaprysu a dla wygody małego człowieka.




Ważniejsze, wyjazdy! Na godzinę na basen pakuję torbę inaczej, na weekend inaczej a jeszcze inaczej idąc na wieś.


Jak się nie pakuję? Nie pakuję wszystkiego w jedną torbę, chyba ze na jeden dzień, wszystkie dłuższe wyjazdy, obejmujące nocleg pakuję każde z dzieci osobno. Tak wiem że to dziwne i że mnóstwo osób pakuje dzieci i siebie w jedną torbę, ale kiedy muszę przeszukać torbę to akurat to by mi się przydało, dostałbym szału. Po co? Wolę spakować nas w kilka mniejszych toreb, bo poruszam się samochodem i wygodniej jest mi znaleźć w jednej mniejszej torbie konkretną małą rzecz.


Buty pakuję albo w jedną torbę albo wybieram rozwiązanie, które jest mi znane od dawna, ale towarzyszy naszym wyprawom dopiero od jakiegoś czasu i doskonale się sprawdza.


Uwielbiam torby z milionem kieszeni i osobną kieszenia na buty.... Znalazłam swoją idelną TORBĘ na siłownie basen, czy wyjazd. solidną, wygodną. 

Macie swoje niezastąpione czy pakujecie się w co popadnie? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz