wtorek, 7 kwietnia 2015

Święta, święta i po...

Nareszcie w domu... tak powiedziałam to. Jestem wróciłam, to był bardzo intensywny czas który otworzył kilka spraw, do tej pory uciekających. Nie zajmowałam się nimi. Nie było potrzeby… Wróciła mi świadomość i pora na działanie, nie za rok nie dwa. Teraz! Zawsze kiedy o czymś zapomnę lub poczuję się zbyt lekko przypomina mi jakiś kopniak o tym że to nie tak jak się wydaje. Pora się zmotywować. Koniec z czekaniem. Pora działać.


Święta to taki czas kiedy spotykamy się  rodziną, zamiast odpoczynku i regeneracji  tak nam potrzebnej fundujemy sobie milin godzin stresu, większego niż w pracy czy codziennym życiu…


Po co, czasem myślę sobie że zamiast tego całego zgiełku powinnam się zaszyć w jakimś pensjonacie tylko naszą czwórką i odpocząć zamiast się stresować, zamiast fundować dzieciom masę czasu w samochodzie, sporo osób z którym normalnie się nie widują a w święta raptem Ci wszyscy ludzie są na raz, chcą całować przytulać i się bawić…



Mimo wszystko każde rodzinne spotkanie cieszy…


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz