środa, 13 maja 2015

O marzeniach wakacyjnych i wspomnieniach...

Wracam czasem do lat kiedy byłam panną, bez dzieci, kiedy wyjazdy nie wiązały się z wielkimi planami i odległymi terminami. Kiedy jedyne co było trzeba przygotować to uśmiech i można było iść przed siebie gdzie nogi poniosą.




Czy brakuje mi tych lat? Nie! Życie się zmienia, zmieniają się priorytety, świadomość. Nie żal mi tego co było, bo to za mną, dzięki tej właśnie przeszłości siedzę tu dziś po drugiej stronie monitora pisząc część z miliona myśli, które krążą w mojej głowie, patrząc na zegar, który nieubłaganie odmierza czas, kiedy to mija kolejny dzień. 

Ostatnio marząc o wakacjach przypomniały mi się poprzednie wypady do Grecji, jeden z siostrą i jeden solo. Późne kąpiele w morzu, spacery pod Akropolem, słońce od rana do nocy...



Wrócę  tam i to całkiem niedługo, będą to zupełnie inne wakacje, krótsze i we czworo, zapewne bez nocnych eskapad, ale w wieczornymi spacerami nad brzegiem morza.... Inne nie znaczy gorsze, zwyczajnie inne, też piękne i jedyne w swoim rodzaju.

Wiem też co ze sobą przywiozę, co będę chciała pokazać dzieciom...



Z tych dawnych wycieczek do Aten zostały mi zdjęcia i masa wspomnień, nocne powroty metrem i kolejką z drugiego końca miasta, jasne nawet w nocy centrum, uśmiech ludzi, niezależnie od narodowości...



Skąd pomysł na właśnie ten kierunek wakacji? Nie moda na ciepło, a sentyment i możliwość spotkania bliskich. Dla mnie jest to miejsce gdzie odpoczywałam, gdzie czułam sie dobrze. Gdzie nikogo nie interesowało jakie ma poglądy polityczne. Ilość spotkanych w Atenach ludzi, z których każdy miał inną osobowość, ja jestem tym miastem oczarowana.



Słyszę już te głosy, że to nie jest prawdziwa Grecja, że wszystko takie napompowane... A ja będąc tam miesiąc cięgiem, poznałam dzięki bardzo dobrym przewodnikom, wspaniałą kuchnię, przysmaki nie tylko dla turysty, ale dla Greka... Nauczyłam się zaglądać w cienkie uliczki całkiem niedaleko główych uliczek, znajdować nie tylko mniejsze knajpki z pysznym jedzeniem, ale sklepiki z nieziemskimi przyprawami, dodatami do ich kuchni, czy o dziwo jubilera, z którym możesz negocjowac cenę....


O znaczeniu dla kultury tego właśnie państwa chyba każdy wie, a jak nie warto poczytać, bo mozna znaleźć wiele ciekawych zakamarków, każdy z tablicą informacyjna.
Przyznam się szczerze im dalej od szlaków wycieczek i głównych uliczek, tym pyszniejsze jedzenie i ciekawsze pamiątki można znaleźć, takie właśnie miejsca chce pokazac swojej rodzinie, nie po to żeby leżeć bezczynnie całymi dniami nad hotelowym basenem, dla mnie jest to zbyt piękny kraj na leżenie. Wygrzać się mogę poznając kolejne zakaarki tego jakże starego miasta...



Marzą Ci się piękne Ateny? Mi tak :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz