piątek, 10 lipca 2015

Jak przetrwać pożegnanie cyca?

Temat trudny, na mamy i dziecka, chodź nie zawsze, nasza przygoda trwała dość długo porównując z pierworodnym.
Syn był karmiony tylko 10 miesięcy i bardzo mi szkoda że tak krótko. Córę karmiłam do wczoraj. Wczoraj okazało się że będę musiała pojechać na szkolenie do innego miasta, nie na godzinę nie będzie mnie około doby, ściąganie pokarmu w moim przypadku kończy się stanami zapalnymi i okropnym bólem. Nie tłumaczę się, próbowałam i wiem jak to u nas wygląda, zwyczajnie takie karmienie z butli ściąganym mlekiem nie wchodzi w grę. Jak sobie radzimy?



To zdjęcie jest ostatnim, które mam karmiąc piersią, ostatnie i pierwsze którego nie zrobiłam sobie sama. Kasiu tym bardziej dziękuję Ci za piękną sesję.  Celem przy jej karmieniu było osiągnąć rok. Przy tej małej charakternej osobie, o własnym zdaniu, którego już taka mała umie dochodzić. 


Nasz wczorajszy dzień był na przemian przytulany jak wyżej  i z obrażaniem się jej jak niżej...
Ciężko jej rozstać się z piersią- my zwykle mówimy w domu cyc, nie to mi  nie przeszkadza. Na okres karmienia staję się przenośnym barem. Nie potrzebowałam do tej pory pięknego i wzniosłego określana kolejnej podstawowej czynności w jej życiu. Przypomina mi się cała masa sytuacji kiedy patrzono na mnie jak na wariata, karmiącego przed seansem w kinie, czy kiedy zdecydowanie mniej razy się to zdarzało przechodząca kobieta obdarzała mnie uśmiechem, zrozumieniem. To był piękny czas, ale jak wszystko inne musiał się kiedyś skończyć. Będzie się ona wiązał ze zmianami dla nas obu.


Teraz pora z tego zrezygnować, nie dla kaprysu, ale to czym będę się zajmowała wymagało będzie ode mnie dyspozycyjności i nie zawsze będzie mogla być ze mną, nie chce fundować jej, mężowi i starszemu synowi jej furii. Ma prawie półtora roku, a jak większość zauważyła, na każdym wyjeździe spotkaniu byłam z nią. Czy było to uciążliwe? Nie, kocham wyjazdy z tą moją szaloną, nie umiejącą siedzieć w miejscu dwójką. Tylko czasem przyda mi się wyjście na piwo ze znajomymi czy wyjazd na spotkanie blogowe bez dzieci. Żebym mogła z niego korzystać w pełni, korzystać z plotek, kawy i późniejszej integracji. 


Wracając do sedna, jak to przetrwamy? Jak pierwsza doba?
Ciężko, dla mnie ciężko dla niej... Ale damy radę, przytulaniem, duża ilością przytulasów i buziaków, Nawet brat łaskawiej na nią patrzy, do tej pory lekko zazdrosny o karmienia i czas tylko dla niej. Ma to swoje minusy:) do tej pory stołówka serwowała posiłki na zawołanie, ciepłe, podane pod nos i bez mycia. Teraz będzie to wymagało przygotowania, wyjazdy będę musiała planować uwzględniając posiłki dla dwójki. Co najważniejsze muszę wymyślić jakie mleko jej podawać i w jaki sposób. Butla nie wchodzi w grę, gryzie je i wyrzuca, a o mleku modyfikowanym nie chce słyszeć, a co dopiero na nie patrzeć. 

Mnie bolą piersi, za każdym jej płaczem i kwęknięciem do piersi coraz bardziej, przeszło lekko po gorącej kąpieli. Ale to też przetrwamy, Nie zniknęłam z jej życia żeby zapomniała co to pierś. Jestem z nią tłumaczę, przytulam. 

Przetrwamy ten kolejny etap - RAZEM:) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz