poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Co to jest Warhamer?

 Dawno mnie tu nie było. Bardzo dawno. Na swoje wytłumaczenie mam tylko.... a właściwie  to obejrzyjcie zdjęcia :)


No dobra kilka słów:
Warhammer to hobby mojego męża, wiecie jedni chodzą na ryby inni kolekcjonują różne rzeczy czy co weekend imprezują do białego rana. Mój mąż nie ma nałogów no może poza tym właśnie.
Jak powiedział pewna Pani (pomijam fakt że nie bardzo wiedziała o co chodzi) "niektórzy nie wyrastają z zabawy żołnierzykami. " 
Może części się tak wydaje, ale warhammer uczy  oceny sytuacji, reagowania na trudne sytuacje czy rozwiązywania problemów. Nie da się wszystkiego przewidzieć, to właśnie jest w tym fajne. Pomijam godziny spędzone na wycinaniu figurek, sklejaniu i malowaniu. 
Zamiast zabawy powiedziałabym że jest to duża planszówka, która wbrew pozorom skupia spore grono miłośników.   


Na początku sierpnia odbyły się mistrzostwa, tylko 34 drużyny z całego świata, Polacy zajęli drugie miejsce. Jako że w pozostałych dwóch systemach rodacy zajęli również wysokie miejsca, jako reprezentaci tego samego kraju  wrócili również z tarczą. Poza duzymi imprezami jak mistrzostwa. W Polsce poza lokalnymi spotkaniami odbywają się Mastery, większe turnieje które ściągają nie tylko lokalnych miłośników fantastyki ---> nie gier komputerowych... oni spotykają się ze soba twarzą w twarz. Tak jak w ostatni weekend w Olsztynie.  



Powiem tak, nie robiłam tego sama, nad wydarzeniem pracowało mnóstwo ludzi i dzięki temu okazało się ono fajnym spotkaniem. Turniej turniejem, ale po nim potrzebna była integracja :) 
 Wybraliśmy dwie opcje,  pub i piłkę nożną. Każdy według uznania. 
Po pierwszym dniu który spędziłam w Sosnowcu, drugi zaraz po śniadaniu pojechałam odrobinę pomóc. Panowie radzili sobie świetnie, ale jedna osoba więcej i dwójka dzieci zawsze  znajdą dla siebie zajęcie. Tak dla dzieci też jest to fajna sprawa, jeżeli miałabym posadzić dziecko przed komputerem wolałabym żeby uczył się grać w taką grę...
 Gdzie spotka innych ludzi realnie, nie wirtualnie. 


Jest i przyłapana blogierka w pracy....  Mówiłam już że uwielbiam te pufy?



Słów kilka o  partnerach spotkania:
zasłużyli sobie, ale  i o  tych którzy wykonali makiety, pomagali przy  ogarnięciu stołów i sali. Dzięki, nie spodziewałam się że sprzątanie po pójdzie tak szybko :) 

Partnerów nie było wielu, ale że nie dopisali też uczestnicy, liczyłam na przynajmniej 50-60 osób, pojawiło się 34 graczy, było fajnie, klimatycznie i na luzie. 


Sędziów ubrała firma, która ubierała tegoroczna kadrę Polski czyli koszulove jesteście wspaniali,
 a koszulki  no cóż, sędziowie byli widoczni a do tego jedna koszulka została dla mnie:) Są świetne jakościowo, mega szybko realizowane,  z czym tylko chcecie.














Nagrody główne otrzymali hobbyści: za najlepiej pomalowaną armię i za najlepiej pomalowany kontyngent.




Pufy.pl  nagroda od Was jak widać zachwyciła zwycięzcę turnieju:) Nie powiem że możliwośc wygrania jej dodatkowo motywowała, a i większość uczestników podczas tych dwóch dni spóbowała czy jest wygodna.


Poza nagrodami od sklepu Gnom  którymi były książki i box z figurkami, każdy z uczestników mógł wybrać ksiażkę od Inignis  lub podstawki od Micro Art Studio . Patrząc po zdjeciach niżej wydaje mi się że byli zadowoleni.












Mówiłam że dzieci też były? I świetnie się bawiły. Młody nie krępując się nawiązywał rozmowy, oraz wciągał do zabawy kolejnych graczy którzy mieli wolną chwilę. 


No i gwiazda zaliczyła swoją pierwsza samodzielną ściankę:) 


Żeby nie było że wszystko się udało. Było kila wpadek,  kilka drobiazgów nie doszło, szkoda ale mamy nadzieję że jeżeli nadarzy się kolejna okazja to będą z nami niektórzy. 

Nie wspomniałam o jedzeniu, otóż tym też się zajęliśmy:
 Ne skończył się tylko na obiedzie, cały czas dostępny był serwis kawowy, kawa  sypana, ekspres, herbata, ciastka i cukierki w tym od Brześć , zupa grochowa od Quicker, pączki od piekarni która osobiście uwielbiam (jednego mogliście mi zostawić). 

Była też firma, która na ostatnią chwilę wystawiła nas do wiatru, mająca nam przywieźć obiady dwa dni przed pokrętnie wycofała się. ( dla tych co myślą że mieli zrobić to za darmo, nie mieli, nie negocjowałam nawet ceny, bo  sprawdzając u nich obiady okazały się pyszne,) 

Na szczęście w ostatniej chwili dosłownie w czwartek wieczorem udało mi się znaleźć inną firmę, która przygotowała obiady, przywiozła je na czas i czytając opinię o nich na forum po turnieju były bardzo dobre. Chciałabym bardzo podziękować RED DRAGONowi obiady były bardzo smaczne. 
Niestety dołączyli do nas w ostatniej chwili i nie znaleźli się na ściance ani plakacie.

No i ostatnia już chyba osoba:
Natalia plakat mi się mega podoba:) Dzięki!!! 




wersja filmowa część pierwsza 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz