niedziela, 6 września 2015

Co robi dzwoneczkowa w urodziny?

Oj mam, parę wiosen za mną, chodź nie powiem, bywa różnie, to ten rok zaliczam do bardzo udanych.  Nigdy nie robiłam podsumowania w urodziny, wykle robię podsumowanie roku kalendarzowego. Jednak co roku w czerwcu moja druga połowa spędza smętnie dzień. Nie dlateg ze nie lubi go  zwyczajnie podsumowanie robi. W tym roku dopadło to i mnie. W końcu 18 dawno minęła, czas pędzi nieubłaganie. Życie się zmienia dzieci rosną, a czasem chciałabym powiedzieć że chcę wrocić do dziecinnych lat... Kurczę nie chcę!  Wbrew temu co nie raz czytam  czas mija i koniec a to jak go wykorzystam zależy tylko i wyłącznie ode mnie.


To ja. Tak wyglądam bez makijażu wyspana i zadowolona... Mam do tego mnóstwo powodów. 
To był bardzo pracowity rok, piękny rok który sporo zmienił. To był mój rok, a kolejny będzie jeszcze bardziej mój. 
Zmieniło się mnóstwo, moja córka w ciągu roku zaczęła chodzić ja poznałam dzięki  spotkaniom blogerów całe grono wspaniałych kobiet. Syn rośnie, oboje kochają ze mna jeździć po Polsce i potrafią coraz łatwiej zawierać nowe znajomości...


To ja, w pracy :) 
Wiecie o czym marzy każda kobieta? O pracy w której będzie mogła spotkać wspaniałe osoby, ta jest taka. Jak dla mnie ideał. W tygodniu pełnoetatowa mama i żona (ostatnio prywatny szofer męża) a w weekendy samochód i na drugi koniec Polski, tak tal w ciągu ostatniego miesiąca była Warszawa, Inowrocław, Sosnowiec i wczoraj Koszalin. I krótko mówiąc chcę więcej. Chcę więcej wyjazdów, więcej wspaniałych ludzi. 


Wiele razy słyszałam pytanie dlaczego akurat to?
Kosmetyki kocham od zawsze, nie kolekcjonuję ich, sprawdzam, czytam składy, uwielbiam wręcz czytać o kosmetykach czy pomagać kobietom z doborem idealnych dla nich kosmetyków, kolorów. Lubię to i mi wychodzi, z marka zaprzyjaźniłam się używając jej a potem jakoś samo poszło. Chodź nie powiem pierwsza prezentacja była mega stresująca....


To był piękny rok a kolejny będzie jeszcze wspanialszy, o może, bo chcę i mam głowę pełna pomysłów do działania. Bo mam dwoje wspaniałych dzieci i męża który na mój entuzjazm reaguje pomocą. Kurczę mega ważne jest wsparcie ale o tym w następnym wpisie.


Tak więc podsumowując, mimo że ten piękny urodzinowy dzień zaczął się koszmarnym przygnębieniem, podsumowując ostatni rok śmiem twierdzić że  sumując  wzloty i upadki. Tych pierwszych byo zdecydowanie więcej. Rok w którym stanęlam na nogi w ktorym odciełam się od wielu rzeczy i osób. Rok w którym znalazłam coś co daje mi radość i coś co wychodzi mi dobrze mimo pełnej wiedzy.  Wspomianłam o Warhammerze?  Zna go mój mąż, ale master w Olsztynie był jedyny w swoim rodzaju. Kurcze i miałam w tym swój udział. 


To chop w kolejny rok mojego życia! Nie boję się 3 która straszy wielu, nie boję sie wyzwań bo sa one drogą do celu:) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz