czwartek, 5 listopada 2015

" Co myślę o swojej atrakcyjności" - Matka jadzie na Jestem Sensualna

Po pierwsze jadę, będę tam z tymi kobietami z tymi 29 wspaniałymi kobietami. Jednak nie ma że jest lekko. Dostałam zadanie, w końcu to warsztaty motywacyjne...

Pytanie macie w tytule, wiec co myślę o swojej atrakcyjności? Uciekła, gdzieś między codziennym pędem a miłością do słodyczy. Od dwóch miesięcy zbieram się żeby coś ze sobą zrobić bo wymówki się skończyły.  Jak sobie tak pomyślę o swojej atrakcyjności to przychodzi mi na myśl  wygląd fizyczny, ale to nie wszystko. W końcu gdyby chodziło tylko o to mąż by mnie dawno zostawił a ja nie mogłabym na siebie patrzeć. Wygląd mi przeszkadzał, tak ale zawsze znalazła się jakaś  wymówka. Znalazła? Nie sama jej szukałam. Od dwóch miesięcy jest plan naprawczy, od poniedziałku wdrożony w końcu  w życie. Będziemy pracować nad tą fizyczną atrakcyjnością.


Zdjęcie, które wraca do mnie jak bumerang. Przypominając mi ostatnie wakacje w Grecji, ostatnie chwile przed zmianami jakie przyniosła ciąża... Ostanie zdjęcie kiedy w stroju kąpielowym czułam się bardzo dobrze, kiedy te stroje były dwuczęściowe...

Był też okres kiedy zaczynałam znowu czuć się dobrze we własnej skórze, waga pokazywała  coraz bliższą tej upragnionej... Z bardzo nieprzyjemną historią w tle, bo w szpitalu spędziliśmy z synem miesiąc, bez kilku dni. Do dziś samo wspomnienie wywołuje ciarki i łzę w oku. Kiedy już byliśmy w domu, wyszło na jaw że jestem w drugiej ciąży a umowy zlecenia ciężarnej nie przedłużą, postanowiłam mocno pracować nad odpornością Syna... On był najważniejszy. 
Może i to wymówki, ale zawsze było coś...
Potem poród, karmienie i 8 miesięcy z dwójką w domu... Karmienie, każda zmiana na mniejsze porcje kończyła się płaczem młodej i moim okropnym zmęczeniem. Znowu odpuściłam. Skończyłyśmy się karmić w sierpniu, przez pracę. Skończyły się wymówki że dziecko... Wrzesień, powrót do przedszkola, zmiany reorganizacja, praca. 


Może to i głupie, ale ma świadomość zbędnych kilogramów. Nie przeszkadzają mi one. JUŻ NIE! Nie dlatego że je lubię, dlatego że zaczęłam więcej z nimi robić.
To zdjęcie  letniej sesji mojej i dzieci. To wtedy zapadło kilka ważnych decyzji. Niedługo potem podpisałam umowę o pracę, wróciłam do organizacji spotkań. 
Ożyłam wracając do pracy i spotykając ludzi, październik był bardzo przejściowy, zajęcia dodatkowe ustalanie co gdzie i jak, praca.
Kiedy już udało nam się uporządkować plan tygodnia, znalazły się też dni kiedy  poza  wszystkim jest też czas dla mnie. Idąc pierwszy raz na siłownie Planeta Formy byłam przerażona. Jednak już wiem że te dwa razy w tygodniu to tylko początek, do tego basen z dziećmi koniec z wymówkami. Jedyne zagrożenie mojej drogi do odzyskania pełnej sensualności to słodycze i czekolada którą zwyczajnie kocham. 


Kocham nawet moje rozstępy, przeszkadzają mi strasznie ale wiem dlaczego są, wiem jaka jest ich historia, wiem że dzieci rosną i kiedyś  zaczyna swoje życie a te znaki na moim ciele będą mi zawsze przypominać te piękne chwile nie tylko narodzin, ale ich pierwszych miesięcy... Wiem że będę bardziej atrakcyjna. Wiem że atrakcyjność sprzed ciąży nie wróci, co nie znaczy że mogę nad tym nie pracować. Wymówki się skończyły, wsparcie jest, czas się znajdzie:) 

Moja atrakcyjność zależy tylko ode mnie. Więc nie ma użalania się !!! 
Nie jest źle, ale będzie lepiej :) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz