czwartek, 9 czerwca 2016

Miesiac na diecie.


Przyznaję się! To już miesiąc,według niektórych miesiąc katorgi i głodówki, wiecznego jedzenia bez smaku. Czy tak było u mnie? Zupełnie nie. Jakiś czas temu pochwaliłam się że postanowiliśmy się z mężem za siebie zabrać i wspólnie powalczyć o lepszą sylwetkę i samopoczucie. 
Mija już miesiąc od kiedy z pomocą diety przygotowanej dla nas walczymy. Nie był to lekki czas. Nie wiem dlaczego maj zwykle obfituje w wydarzenia które nie koniecznie dobrze na nas wpływają, tym bardziej kochając jeść jest nam trudniej odmówić sobie śmietanowego tortu urodzinowego syna. Mija miesiąc pora więc nie tylko na małe podsumowanie ale i na odpowiedź na nurtujące  niektórych pytanie. To on suplement (zwany spalaczem tłuszczu) do niego w gratisie dieta. Więcej ruchu i mogę się pochwalić tym, że na wadze na koniec tego miesiąca odnotowałam  spadek 4kg. Nie jest to dużo, ale zdecydowanie bezpieczniej niż utraty wagi po 10-15 kg na miesiąc, przynajmniej przy mojej wadze. Wszystko o TRIZER znajdziecie na stronie, znajdziecie tam dokładny skład oraz ludzi którzy tak jak ja postanowili schudnąć spokojnie i  stopniowo, nie fundując organizmowi szaleństwa. 



 To nie był łatwy miesiąc ze względu na pokusy, kanapki na białym chlebie wzbudziły delikatnie mówiąc poruszenie bo na diecie nie powinnam. Tak nie powinnam, jednak znam trochę siebie oraz swój styl życia, wiem że odcięcie wszystkich lubianych i spożywanych produktów odbiłaby się źle na utracie wagi i  byłaby za chwilę opłakana w skutkach. Dlatego plan zakłada stopniową eliminacje produktów, między innymi kawy, cukru i białego pieczywa.


Tak jak pisałam bardzo polubiłam koktajle i kiedy mam ochotę na coś nie koniecznie z jadłospisu, zwykle udaje mi się zastąpić tą zachciankę właśnie jakąś zielona mieszanką.




W mojej diecie pojawiła się tak długo wyglądana regularność, nie zauważyłam też nieporządnych skutków działania tabletek, przestrzegam limitu ich ilości. Zwiększyłam jeszcze ilość płynów, poza wodą właśnie o mieszanki typu koktajle. Czy zdarza mi się chęć na słodkie lub śmieciowe jedzenie? Tak jak najbardziej, jednak póki mam na tym kontrolę  wszystko dalej będzie szło w dobrym kierunku. Najtrudniejsze za mną. Czyli zebranie się i przetrwanie ciężkiego miesiąca. Teraz będzie już tylko lepiej. Czekam na nowa rozpiskę diety, przygotowaną tym razem na nieco inny wskaźnik BMI i  mam nadzieję że tym razem będzie nam łatwiej pogodzić dietowanie.


Tak zdarza nam się jeść ziemniaki, średnio raz w tygodniu, poza tym na naszym stole królują kasze, ryż. Ostatnio bardzo mało, prawie wcale nie jadamy makaronu. Z jadłospisu odpadła też śmietana. 


I największy sprzymierzeniec nie tylko diety, ale i  upałów. Woda! nie soki, nie przeciery a woda. 


To co widać jakiś efekt czy tylko mam omamy?


1 komentarz: