wtorek, 14 czerwca 2016

Wspomnień czar....


Patrząc na ten obrazek pierwsze co mi przychodzi do głowy to "wsi spokojna..." Już pierwszy dzień pobytu na tej spokojnej wsi pokazał jak bardzo jest niespokojna. Właśnie wtedy przypomniały mi się dawne czasy. Może nie tak dawne, ale tyle się od tego czasu wydarzyło jakby było to bardzo dawno temu. Czasy kiedy byłam jeszcze licealistką, czasy kiedy moja mama podobnie jak teraz musiała zajmować się gospodarstwem sama. Wtedy z powodu pracy ojca za granicą teraz przez dość uciażliwą kontuzję. Te czasu wróciły do mnie jak bumerang.


Ta z pozoru niewinna  oddalona od świata miejscowość kojarzy mi się różnie. Jednak jest to też dom, w którym się wychowywałam, do którego wracam z różną częstotliwością. Tym razem pojechałam odrobinę pomóc. W końcu najwyższa pora na sianokosy. Tak ja jeździłam ciągnikiem, i miałam ogromnego pietra dokładnie jak wtedy kiedy ten szmat czasu temu robiłam podobna pracę tyle, że z jeszcze większym strachem w oczach. Nie było innej opcji. Nie było jej i teraz. Ta wizyta skłoniła mnie do poszperania w rzeczach, które zostawiłam w domu po liceum. Nie było ich dużo po 3 latach mieszkania w internacie, ale jednak coś się znalazło. Było sporo książek z którymi rozstać się nie umiałam i nie chciałam. Liceum było dla mnie czasem nie tylko poznawania nowych osób (z mojej porzedniej szkoły do tego liceum trafiło zaledwie grupka). Był to czas, w którym bardzo polubiłam historię i geografie. Pierwszy przedmiot zwyczajnie mnie ciekawił, drugi no cóż po raz pierwszy uświadomiłam sobie jak pasja nauczyciela potrafi wpłynąć na uczniów. Co tu dużo mówić 3 lata minęły bardzo szybko, a matura przyszła nieubłaganie prędko. Juz wtedy wyjeżdżałam za granicę nie odpocząć, a do tego w domu jak to na wsi było co robić. Na przejrzenie wszystkiego od początku liceum nie było ani czasu ani siły.
W tym dość intensywnym czasie ktoś z mojej klasy powiedział mi że jestem szalona, chcąc powtarzać materiał w całości, podrzucił mi jednoścześnie repetytorium maturalne. Może to dziwne, ale  bardzo spodobał mi się ten sposób uczenia się i o dziwo po ogromnym starchu przed tym podobno najważniejszym egzaminem w życiu, podeszłam do niego z ogromnym spokojem. Może to dziwne ale jak widzę to dziwne wsparci na fb przed maturami co roku to bardzo mi się to nie podoba. Dlatego że matura to nie koniec świata, można ja poprawić i wcale nie decyduje ona o naszym życiu. Owszem ma być ono dzięki niej łatwiejsze, ale jest to jeden z pierwszych egzaminów, do których warto się przyłożyć. No i się rozpisałam o starych czasach zamiast pisać o tym co było na ostatni naszym wypadzie w moje rodzinne strony.


Skoro już się rozpisałam to powiem Wam i byli i przyśli maturzyści, że do dziś pamiętam Panią od historii, która za jeden sprzeciw a raczej próbę dyskusji (lubiłam historie dzięki gimnazjum i wspaniałej Pani, która nie tylko ciekawie prowadziłą lekcje ale też zachęcała nas doo szukania większej ilosci informacji tam gdzie nas one interesowały). W liceum nie przeszła próba rozmowy o faktach znalezionych w książce innej niż ta do nauki czy magicznym zeszycie bez którego lekcja się odbyć nie mogła- wiecie takie magiczne źródło wiedzy, kiedy zniknęło nie było nawet kartkówki czy odpowiedzi!  Lubiąc czytać o historii zapytałam o konkretną informację, która się nie zgadzała z podaną przez nauczyciela- gnębiła mnie do końca i jeszcze na sali przed rozpoczęciem matury z historii powiedziła mi że mogę wyjść o i tak nie zdam :)  Zrobiłam jej na złość:)
Kiedy sobie przypominam pamiętam też opór rodziców, którzy do tego przedmiotu też nie byli przekonani, a ja kurcze jestem bardzo dumna że go zdałam. Do  teraz został mi sentyment do silnych kobiet w historii- nie tylko tych z serialii.


Po tym czasie wiem, że nie zdałam bym matury tłukąc materiał od początku pierwszej klasy, 
za to dobrze opracowane  repetytorium pod warunkiem że uczyliście się w czasie liceum czy technikum zdecydowanie oszczędzą czas i ustematyzuja wszystkie informacje. Mi bardzo pomogły i szczerze mówiac dały sporo czasu na ostatnie szaleństwa i odrobinę relaksu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz