czwartek, 14 lipca 2016

8 tygodni na diecie- podsumowanie


Podejmując wyzwanie myślałam tylko o tym żeby zrzucić kg. Po drodze okazało się że to nie chodzi zupełnie o te nadprogramowe kilogramy. Zaczynając naszą przygodę wiedziałam, że będzie ciężko. Bardzo fajnie jest odwiedzić rodzinę i usłyszeć o chyba jeszcze schudłaś. Wyglądasz lepiej. Problemem były przyzwyczajenia. Z nimi też można walczyć. Jednak najważniejsze w tym procesie okazało się wsparcie bliskiej osoby.
Nie dlatego że wyliczała mi posiłki, ale podjęła wyzwanie razem ze mną. Jeżeli przejrzycie poszczególne tygodnie naszej diety zobaczycie że były momenty zwątpienia, chciałam nawet odpuścić i wtedy z pomocą znowu przyszedł mi mąż. Który nie mówiąc nic łykną kolejną dawkę suplementu i podał mi moją. Jeżeli spodziewacie się szalonej historii jak to w dwa miesiące można się pozbyć 20 kg to tu jej nie znajdziecie. Jeżeli szukacie informacji że tylko dieta pudełkowa zaprowadzi Was do wymarzonej wagi, nie czytajcie dalej. Jeżeli chcecie poznać środek idealny, który zrobi za Was całą pracę, to też nie tu. Owszem wart zastanowić się nad pomocą różnego rodzaju środków, ale tylko i wyłącznie  z głową.

Dlaczego nam się udało?

- podjęliśmy się wyzwania razem- wsparcie bliskich jest najważniejsze
- odstawienie słodyczy- spokojnie zastąpicie je poranną dawką owoców
- jeżeli musisz wybierz odpowiedni suplement- musicie zwrócić uwagę na skład- nasz miał na tyle dużo kofeiny, że zupełnie odstawiłam kawę(ja osoba pijąca po 3 dziennie- do smaku wypiłam 3 w ciągu dwóch miesięcy)
- odstaw produkty które szkodzą- mój mąż wyeliminował nabiał, ja kofeinę i mleko
- pij dużo wody- ja wiem że to może być banał, ale na dole znajdziecie linki do poprzednich tygodni, zauważcie że zwykle była to właśnie woda, nie soki, nie herbata. 
- wybieraj produkty świadomie- możesz zjeść przepyszną tortillę na diecie, musisz tylko przygotować ją sama łącznie z plackami. Nie da się? Pokażę Ci że da się. 
- określ jasno swój cel-  jeżeli wiesz ile chcesz schudnąć łatwiej jest działać, mówiąc no zgubiłabym parę kilo, nie schudniesz. 
- stała zmiana stylu życia a nie tymczasowe szaleństwo bycia fit.

Pisze Wam jak zwykle dużo ostatnio jednak Wy nie o tym, chcecie czytać wchodząc w ten wpis. 
Pokażę Wam zdjęcia z początku naszej drogi oraz z jej końca, właściwie to chyba początku.


Osiągnięcia:

obwód uda-  przed 62 po 58cm
obwód pasa- przed 100 po 90cm
obwód bioder- przed 112 po 98 cm
obwód biustu- przed 96 po 90cm (to akurat najsmutniej zrzucone centymetry)
waga- przed 83 kg po 73kg :)

Jak widzicie wynik nie jest imponujący, ale jest dobra podstawą do dalszego działania.


Kilka słów tylko ode mnie.

Jestem bardzo zadowolona z efektu,  po pierwsze to o czym wspominałam już na początku, dieta dobrana pod moje upodobania, z rozpisanym godzinami. Trizer  to nie tylko tabletki, to dieta i stały kontakt, dzięki czemu mamy pełne wsparcie w zmianie swojej sylwetki. pytacie niejednokrotnie czy warto było się tym faszerować? Zajrzyjcie sami skład jest bardzo jasno opisany na stornie, ja po konsultacji z lekarzem i innym dietetykiem(nie do końca zadowolonym) nie doszukałam się tam niczego co mogłoby zaszkodzić. Warto jednak pamiętać o tym że wszystko jest dla ludzi ale w umiarze. Dlatego też  dalsze kroki pokonamy dalej razem ale już bez suplementacji a dokładając jeszcze więcej aktywności fizycznej. Po to żeby za rok nie pamiętać już o tej sylwetce i być jeszcze dumniejsza z efektów. A ja najbardziej cieszę się z pozbycia się tej strasznej piłki zamiast brzucha :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz