środa, 2 listopada 2016

Oillan Intyma dla mamy i córki.


 Pamiętacie rytuały z dzieciństwa? Wieczorne czytanie bajek, czy poranne śniadanie, odrabianie lekcji? Ja pamiętam, dużo mniej niż moja mama mi opowiada, ale spora część jest  zwyczajnie zakodowana i niektóre rzeczy robię odruchowo. Pamiętam ulubioną zabawę kiedy rodzice byli przy obrządkach a ja z siostra robiłam sałatki z chwastów i ciasto z błota. Moja mama wiele mnie nauczyła i  chciałabym żeby moja córka kiedyś o mnie powiedziała to samo.
Chciałabym jej przekazać bardzo wiele, wiem że najlepszym sposobem jest danie dziecku dobrego przykładu. Od koleżanek notorycznie słyszę, że dziewczynki mają infekcje dróg moczowych. Co ciekawe mimo że lubię nowości nie lubię eksperymentów na dzieciach. Każdy kosmetyk zanim zostanie użyty przez moje pociechy,  jest najpierw testowany na mnie. Serio. Wiem, mówiąc to głośno o raz kolejny będę brana za wariatkę. Wiem jedno jeżeli na mnie coś źle reaguje z pewnością nie spotka skóry moich dzieci. Kiedyś wierzyłam w opinie innych, potem okazało się np. na szkole rodzenia że poza chwaleniem kosmetyku, plakatami w poczekalni i próbkami po dostałam jako przyszła mama jasny przekaz że ten właśnie kosmetyk jest jedyny i słuszny. Jako osoba, która nie ufa takim opiniom, zaczęłam szukać w internecie informacji. Okazało się że to co oczywiste dla Pani położnej, okazało się  mniej idealne. Od tamtej pory jestem bardziej ostrożna. Pisałam już kilka razy że moje dzieci generalnie nie mają problemów ze skórą, młodsza jednak jest bardziej wrażliwa niż straszy. Nie mamy atopowego zapalenia skóry, ale są składniki które powodują że skóra jest czerwona i podrażniona. Tych składników unikamy. 
Pora chyba przestać zanudzać i przejść do rzeczy. Kiedyś kosmetyków Oillan nie używałam, nawet kiedy wpadły mi w ręce na jakimś spotkaniu blogerek. Przyszedł jednak tai dzień, że w ręce wpadły mi kosmetyki bez pewnego składnika. Ten moment był przełomowy. Pisałam wyżej że sama sprawdzam każdy kosmetyk zanim trafi do moich dzieci,  tak też jest z produktami Oillan. I są to jedyne kosmetyki w domu w zapasie poza męskimi męża :) 



Widzieliście nowości od Oillan? Mnie urzekły dwie, właśnie dlatego że moje dziecko poszło do przedszkola i od jakiegoś czasu korzysta z toalety w całą zgrają innych dzieci. Niestety w tym wypadku starszy syn był łatwiejszy w obsłudze z prostego powodu, do siusiania nie siada na desce. Może to i błahy powód, ale pojawiło się łapanie  za miejsca intymne, ale i mały jak na razie dyskomfort. Przeszedł czas na wprowadzenia kolejnego nawyku. Nie chodzi tu o modę, ale o komfort i dobre samopoczucie mojej pociechy. Nie wiedziałam jak wprowadzić płyn w nawyk do czasu kiedy nie zobaczymy tych nowości. Wszystko wydało się wtedy jasne. Jaka mama tak córa do tej pory działa i nie jest mi z tym źle. Płyn baby sprawdziłam więc na sobie przez kilka dni. Przyznaję się podchodziłam sceptycznie do niego jak do większości tego typu wynalazków.  Prawda o nim jest taka że jest delikatny, dyskomfort mojej córki się zmienił a ja wróciłam do używania płyny do higieny intymnej. Niestety przyznaję się że po porodzie młodszej,  po wizycie u ginekologa jakoś sobie ten rytuał odpuściłam. Nie do końca też mogłam znaleźć dla siebie idealny produkt. 



Niżej widoczne są buteleczki obu produktów, jeżeli chodzi o skład i dokładny opis znajdziecie go klikając w LINK---- KLIK Dla mnie i córki jest to kolejny rytuał, coś w czym córa może naśladować mamę. Mniejsza buteleczka dla córy umożliwia nam kupowanie zapasu razem. 


4 komentarze:

  1. Nie wiedziałam, że mają takie płyny w ofercie, a szukałam jakiegoś dla dziewczynek. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że mają takie płyny w ofercie, a szukałam jakiegoś dla dziewczynek. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszekupic bo stosuje ten co ja

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszekupic bo stosuje ten co ja

    OdpowiedzUsuń