piątek, 1 września 2017

Czy warto jechać z dzieckiem za granicę?


Wiecie co słyszałam  od rozmówcy który chwilę wcześniej dokładnie zapytała w jakim wieku są moje dzieci i gdzie planujemy wakacje? Odpowiedziałam zgodnie  prawdą, że po dwóch latach nad Polskim morzem ze skróconym przez pogodę urlopem,  drugi raz z rzędu  pojechaliśmy za granicę.
Dziś chciałabym opowiedzieć możliwie najdokładniej czy warto i gdzie jeszcze planujemy się wybrać.

Plusy wakacji w kraju.

Wybierając wakacje w Polsce nie ryzykujecie niezrozumienia osoby wynajmującej mieszkanie, domek czy hotelu. Kolejnym plusem jest brak konieczności przeliczania cen (takie nasze narodowe skrzywienie, mimo różnic i tak przeliczamy na złotówki rozpatrujemy w kategoriach drogo). Ostatni plus który widzę to brak polisy wyjazdowej.



Minusy wakacji w kraju.

Nie wiem jak Wam, ale nam już dwa razy z rzędu pogoda zrobiła ogromnego psikusa, wyjazd nad morze,kiedy pada a Twoje dziecko chciało bawić się na plaży i pływać, ale woda jest tak zimna ze nawet zamoczenie się po kostki nie jest możliwe. Wiem że wakacje to nie tylko plaża,  wszystko zależy od tego co wybierzemy. Jednak obejrzeć muzea czy oceanaria, inne atrakcje pod dachem, można wybrać się na weekend w dowolnej części roku omijając tłumy, tłoczące się w trakcie wakacji w tych punktach.

Minusy wakacji za granicą- argumenty które słyszę.

Tu będzie odrobinę inaczej, mianowicie wypisze Wam w myślnikach argumenty jakie słyszę za każdym razem rozmawiając o planach czy wyjazdach, które były.
- za ciepło,
- drogo,
- daleko, długa droga,
- a co z językiem,
- nieznane produkty,
- a jak się rozchoruję,
- tu też odpocznę,
- ale jak to za granicę,
- bo mamy piękne plaże tu, piaszczyste



Minusy według mnie.

Z województwa warmińsko- mazurskiego jest daleko. Ostatnie dwa lata spędzaliśmy w Chorwacji, większość czasu w trasie spędzamy jadąc na południe Polski. Wybieramy auto, ale wiąże się to z dużą ilością czasu, który odpada z urlopu na jazdę.

Plusy wyjazdu za granicę według mnie.

 Jadąc do Chorwacji mieliśmy pewność że będziemy mieli piękną pogodę, ciepła wodę, pyszne owoce. To czego nie znoszę nad  naszym Bałtykiem to parawany, zaglądanie sobie w michę i obgadywanie, które wśród nas jest tak naturalne, ze towarzyszy nam wszędzie. Można to nazwać wyrażaniem własnego zdania, ale zwykle a na celu dołożenie osobie o której mowa. A to za gruba, a to jeszcze coś innego się dzieje. Tak w Polsce są piękne plaże, z cudownym piachem, jest jednak ogromne, ale.... Jak dziękuję za wybieranie dziecku z wiaderka  petów, śmieci i szkła... Nie mówię że za granicą jest idealnie, ale kiedy znajdziemy plażę kawałek dalej od głównego miasta, trafiamy na plażę gdzie są głównie swoi- bo wiedzą gdzie albo są to Ci którzy szukają tej ciszy i spokoju.



Jest jeszcze kilka opcji które mają dobre i złe strony:
Auto i samo planowanie czy biuro podróży i samolot/autokar?

My póki wybieramy auto- nie ogranicza nas bagaż, postoje, czy inne rzeczy. Dla jasności może kiedy będą starsi, czy będziemy jeździli na wakacje we dwoje wybrałabym samolot. Jednak dopóki to nie nastąpi teraz z dziećmi wolę mieć swobodę, zabawki na siedzeniu, postój kiedy tylko mamy ochotę. Nie ważne czy to toaleta, czy super atrakcja, czy zwyczajny park na  krótkie rozprostowanie nóg.

Pamiętajmy też że dzieci chłoną wiedzę, syn niekoniecznie interesuje się szeroko rozumianą geografią. Przed każdym wyjazdem staramy się rozmawiać z nim gdzie jedzie, niezależnie czy są to wycieczki po Polsce czy za granicę. Potrafił spamiętać jakie kraje mijamy, z grubsza zauważyć różnicę, oglądając te kraje tylko przez szybkę auta.

Drugi raz za granicą z dziećmi, może nie odpoczęłam tak jak na wyjeździe sama, ale dawka ciepła i słońca dała mi ogromnego kopniaka do dalszej pracy, życia, funkcjonowania.

Dla mnie warto, jechać na zagraniczne wakacje z dziećmi, pod warunkiem że wiem gdzie jedziemy i mamy wszystko gotowe.

Apteczka i kosmetyczka.
Warto dobrze spakować kosmetyczkę  i apteczkę. Wspominam o tym nie bez powodu, na wyjeździe w Polski młodą złapało jakieś paskudztwo, nie spakowałam nic na gardło a sam przeciwgorączkowy nie dawał rady. Zrobiliśmy postój na Czechach i odwiedziłam aptekę po absurdalnej wymianie zdań aptekarzem, który zamiast sprzedać mi psikacz do gardła próbował odesłać mnie do lekarza po antybiotyk, przyszedł czas na rachunek- za psikacza zapłaciłam mniej więcej 40 zł.

1 komentarz:

  1. Dajesz mi otuchę, że jednak można. jako młoda mama mam nadzieję, że tez niedługo wybierzemy się na jakiś fajny urlop w ciepłe kraje :)

    OdpowiedzUsuń