środa, 20 czerwca 2018

Dlaczego kobiety nie chodzą do lekarza?


Przychodzi baba do lekarza zawsze budzi wiele śmiechu, przecież zwykle przychodzą z błahostką. Kobiety przecież są takie uczuciowe, takie delikatne i ze zranionym paluszkiem lecą do lekarza, 
a temperatura 37,5 je wykańcza.... A nie czekaj.... Coś tu nie gra...
Nie chodzę często do lekarza, moja doktor rodzinna już wie  że kiedy pojawiam się ze sobą, to znaczy że coś nie gra. Jednak jest ogrom służb, która kobietę z problemem traktuje jak przysłowiową blondynkę. Wyobraź sobie sytuację, wyjeżdżasz z parkingu, cofasz, zaczynają Ci pikać czujniki, hamujesz, ale to drugie auto nie zahamowało. Niby niegroźne odbicie ale głowa Ci uderza o fotel kierowcy. Wybiegasz z samochodu, a tam starszy facet z żoną, stare auto z hakiem.... U niego nie widać nic, u Ciebie nie wgniecenie, a dziura w plastikowym zderzaku. Samochód ma 4 lata więc naprawa będzie trochę kosztowała. Gość pyta czy wszystko ok. Odpowiadasz mu,  że nie i że masz nadzieję że podpisze oświadczenie. Na co on pakuje się do auta i odjeżdża..... Kilku gapiów nie robi nic, przyjechała baba na innych blachach więc po co reagować. Popłacze w aucie i pojedzie. Otóż nie!
Zadzwoniła na policję, przyjechał policjant ze strażnikiem miejskim, masz otwartą szybę i już słyszysz jak jakiegoś przechodnia pyta czy coś się stało, nie tylko się stuknęli. Funkcjonariusz policji "po co do takiej bzdury wzywać policję". I już wiesz że szybko nie będzie. Masz prawie 100 km, dzieci do odebrania i 14... Tłumaczysz co się stało, że gość uciekł. Słyszysz po raz kolejny, że jak to niewiele mogą. Masz jednak zdjęcie z tablicą rejestracyjną i widzisz jak bardzo utrudniłaś życie człowiekowi, który próbował odprawić Cię z kwitkiem. Zgłasza to na komisariacie i  mówi że masz jechać za nimi. A ty masz problem z normalnym oddechem od jakichś 15 minut. Odmawiasz, na co gość, ale co Pani sobie wyobraża? Pokazujesz mu swoje drżące ręce i mówisz że nie wsiądziesz do auta. Łaskawie Cię zawożą, zamiast spisać wszystko zostawiają Cię na komisariacie i jadą do gościa. Ten początkowo twierdzi że go nie było, dopiero groźba odkopania monitoringu i zdjęcie zmuszają go do przyjęcia mandatu. Funkcjonariusz przywozi Ci nr polisy, a dyspozytor krzyczy do Ciebie że gość opornie, ale przyjął mandat. Oddech się nie uspokoił. Czujesz się jak piąte koło u wozu, mimo że to nie Ty uciekłaś, ale to Ty siedzisz na komisariacie i czekasz  pozwolą Ci wróci do domu. Czas ucieka, dobrze że auto jest sprawne, kark Ci dokucza ale to nic. Teraz co innego jest ważne. Wracasz, uważasz, robisz swoje. Wieczorem kiedy kark i ból głowy nie dają o sobie zapomnieć, jedziesz na pogotowie. Co Cię tam spotyka? Buc.... kolejny buc, który uważa że żarty sobie robisz i że jedyne co masz do roboty jeżdżenie po izbach przyjęć. Po wypadku głowa boli, to według niego normalne, no i  po raz kolejny słyszysz dziś że jesteś kobietą i może zbyt emocjonalnie podeszłaś do sytuacji. Otóż Panowie owszem jesteśmy emocjonalne, ale tez coraz bardziej świadome, a na izbie była jedna osoba, a gość musiał zostać obudzony. Nie przyjął mnie bo stwierdził że jedyne co zrobi po zbadaniu mnie to każe mi iść do domu, więc darujmy sobie. Zdziwił się dopiero jak poprosiłam o odsłonięcie plakietki z imieniem i nazwiskiem, która będzie bardzo pomocna przy pisaniu na niego skargi. I Prośba o pisemną odmowę przyjęcia i potwierdzenie że mimo braku badania wie że nic mi nie dolega. Skończyło się tym, że wyszłam, uspokoiłam się w aucie i wróciłam do domu. 



Dlaczego kobiety nie chodzą do lekarza? Pomimo ciężkiego planu dnia, godzenia ról matki, żony i pracownika znajdujemy czas na zadbanie o siebie. Niezależnie czy to kosmetyczka czy badania okresowe. Ja swoje robię prywatnie, niezależnie czy jest to badanie krwi czy  usg. Ostatnio byłam na usg piersi, tak poszłam bez skierowania, zaniepokojona objawem. Po raz kolejny niestety trafiłam na faceta, który stwierdził, że jakieś tam zwapnienie jest, ale nie na tyle żeby było groźne a poza tym to po co ja w ogóle przyszłam i zawracam mu dupę. Czy wiesz, że mimo kampanii mających na celu uprzedzenie ludzi, w prowadzenie prewencji, wiele kobiet jest dosłownie olewanych. Jak sobie sama nie zrobisz prywatnie badań,  jak  nie trafisz na kogoś komu zależy to niestety zostaniesz odesłana. 

Na koniec odrobina informacji:
Czy wiesz, że ponad 20% nowotworów u kobiet to rak piersi?
Czy wiesz jak często powinnaś mieć robiona cytologię, kiedy miałaś usg piersi, czy umiesz zrobić samobadanie piersi? Ile razy czułaś, że coś jest nie tak z dzieckiem i poszłaś  do lekarza, ile razy zrobiłaś to w swoim przypadku? 

Kobiety nie chodzą do lekarza, bo są zbyt emocjonalne, mają dość znudzonych, naburmuszonych lekarzy, którzy na samo hasło panie doktorze coś jest nie tak, reagują to tylko Pani przereagowuje? 

Nie mówię, że wszyscy lekarze są tacy sami, ale wydarzenia, które ostatnio miały miejsce mocno wpływają na moje odczucia odnośnie leczenia, profilaktyki. Nie rozumiem jak przerażona kobietę można zwyczajnie spławić, kiedy tyle słyszy się o tym że powinno się badać. Nie rozumiem jak można uważać, że to że jestem kobietą uprawnia buraka do tego żeby próbować mnie spławić. Nie rozumiem jak w takie samej sytuacji inaczej można potraktować mężczyznę i inaczej kobietę. 




1 komentarz:

  1. Współczuję takiego traktowania przez buców. Ja choć mam różne przeżycia z lekarzami to jeszcze żaden mi nie powiedział, że przereagowuję coś. Więc chyba trafiam na w miarę normalnych ludzi i to chodząc na NFZ. Prywatnie też się zdarza, ale staram się rzadko, bo to jednak po kieszeni ciągnie.

    OdpowiedzUsuń