czwartek, 9 sierpnia 2018

Kiedy Matka Polka idzie do pracy.


Kiedy przychodzi ten dzień że matka polka idzie do pracy, czy wiesz co kłębi się w jej głowie? Ja wiem, aż za dobrze. Jesteś w domu przez 2,5 od urodzenia dziecka, potem kiedy zaczynasz pracę, Twoje dziecko choruje. Kolejna ciąża i kolejna przerwa....




Podejmujesz decyzję pod wpływem chwili, idziesz na rozmowę o pracę i po raz pierwszy traktujesz to na luzie, w nie idealnym stroju, nie idealnie przygotowana. Twój perfekcjonizm trafił szlag, a rozmowa jest raczej wyjściem z domu, miedzy śniadaniem, zakupami czy obiadem.  Ta rekrutacja, która miała być raczej rozrywką, kończy się dla Ciebie propozycją pracy. Jest piątek masz tydzień na ogarnięcie badań, planu działania, przedszkola dla młodszego dziecka. Dociera to do Ciebie dopiero w poniedziałek. Masz pięć dni na przewrócenie swojego życia kury domowej tak żeby dalej robić to co robiłaś a to tego dorzucić 8 godzin pracy zawodowej, nie pracy w domu a w biurze.
I co teraz?

Pojawia się moment zwątpienia.

Wydaje Ci się, że wszystko już masz przygotowane i zaplanowane. Twój dzień zaczyna się wcześniej, przygotowujesz śniadanie, ogarniasz dzieci, nastawiasz obiad. Zawozisz je wcześniej i na złamanie karku lecisz do pracy, robisz swoje. Jest jesień, pojawiają się katary, pora na zwolnienia, a Tobie kończy się okres próbny.Wybieraj co dalej. Mąż też pracuje, nie masz co liczyć na inną pomoc, chyba że odwieziesz dzieci  do dziadków i przez tydzień nie zobaczysz ich nawet przez chwilę.  Zastanawiasz się czy warto to ciągnąć, dzieci patrzą na Ciebie z tęsknotą, szef ma coraz wyższe wymagania. Wcześniejsze wstawanie i coraz dłuższe wieczory dają Ci popalić na tyle mocno, że już nie dzieli Cię  na to czy tylko jak szybko.


Wsparcie.

Jedne kobiety wracające do pracy je mają, inne nie. Nie będzie tu o moim przypadku, będzie ogólnie. Moja historia jest prosta mąż wspiera moje pomysły. Wiem, że nie każda kobieta tak ma. Wiele z nas boryka się opieką nad dzieckiem obowiązkami w domu i całą resztą sam, bez wsparcia, chociażby psychicznego. Jak długo jesteś w stanie tak funkcjonować? Nie wiesz do póki Twój organizm nie odmówi posłuszeństwa, dopóki nie zaśniesz nad kierownicą, czy kolacją.
Tylko jak często prosisz o pomoc- ja wiem że to modne- mój mąż w domu nie pomaga, tylko robi swoje, ale jest cały ogrom kobiet, które w domu robią wszystko same. Powodów jest kilka, od wychowania, przez stereotypy po chęć. Dziwne? Nie! Są kobiety, które uważają że gotowanie, sprzątanie  i opieka nad dzieckiem jest właśnie w obowiązkach kobiety. Nie jestem zwolenniczką stereotypów, ale prawda jest taka że każda rodzina układa swój sposób działania. Jeżeli rodzina działa, a wszystkie strony są zadowolone dlaczego nie.

Relacje. 

Kiedy zaczynasz być w domu krócej, zaczynasz bardziej doceniać każdą chwilę. Kiedy Twoje dzieci są w przedszkolu i szkole okazuje się, że dom nie wymaga, aż tyle sprzątania, bo nie ma kto w nim bałaganić. Twoja organizacja osiąga najwyższy możliwy poziom tylko dlatego że nie masz ani chwili na marnowanie czasu. Zaczynasz bardziej doceniać każdą chwilę z dzieckiem.

Otoczenie. 

To przykre, że niezależnie od decyzji i czasu jaki spędzasz z dziećmi, otoczenie znajdzie milion lepszych rozwiązań. Wszyscy wokoło wiedzą lepiej jakie są Twoje dzieci, co jest dla nich ważne. Dlaczego pisze o dzieciach a nie o kobietach, bo matkę najłatwiej jest wpędzić w poczucie winy właśnie uderzając w dziecko. Źle się zachowało, bo poświęcasz za mało czasu, nie chce iść do przedszkola bo je rozpieściłeś. Nie ma dobrego rozwiązania według osób z Twojego otoczenia. Nigdy nie będzie i tu dochodzimy do kulminacji moich przemyśleń.

Inny człowiek inne potrzeby. 

Chcesz pomóc? Zapytaj lub zaproponuj. Mądrości życiowe w stylu  "a u nas to było lepiej bo..." schowaj sobie do kieszeni. Tak jak my kobiety jesteśmy różne i mamy różne potrzeby tak mamy różne dzieci, różne relacje. Nie jesteś w stanie pomóc to się lepiej nie odzywaj i nie układaj życia mi czy innej mamie na siłę. Zastanów się tylko czy Ty cudowny doradco mając inna sytuację, priorytety masz prawo mnie oceniać?  Nie masz! Możesz pomóc, zapytać ale nie układać życie komuś pod swoje dyktando. 

Ten tekst powstawał długo i różnych momentach mojej pracy, wyczerpania i zwątpienia. Najważniejsze jest znaleźć swoje miejsce i ułożyć to w taki sposób  aby działało możliwie jak najlepiej, a nie czarujmy się zwykle leży to po stronie kobiet. Nie zawsze, ale w dalszym ciągu w większości przypadków. Nie zależy mi na motywowaniu kobiet(od  tego macie przesiąknięty internet z pięknymi zdjęciami wypoczętych kobiet!- która  z nas tak wygląda 24 h na dobę? ), ustalaniu im planu działania jak maja żyć czy kiedy wrócić do pracy. Nasze historie są różne. Mi kilka lat zajęło dojście to tego co chcę robić. Kiedy był najlepszy czas na rozwój ja miałam inne priorytety, ale pomału odnajduję te czas dla mnie, dla tego co chcę robić, pamiętając o dzieciach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz